What To Do About Your Brain-Injured Child

Zespół Down’a w wersji Doman-Veras

Pierwsze prawo Dynamiki Człowieka Glenna Domana
„W porównaniu z dowolnym dwulatkiem każdy dorosły jest beznadziejnie umysłowo upośledzony.” (s.273)

Co czytać.
Z pewnością jest całe mnóstwo literatury na temat Dzieci z Zespołem Downa. Zarówno na temat samego zespołu i na temat rozwoju Dzieci ale tak jak twierdzę, że najlepszym „podręcznikiem” wychowania jest książka „Jak nauczyć małe dziecko czytać” Glenna Domana, tak samo twierdzę, że najlepszą książką na temat terapii dzieci z zespołem down’a jest „What To Do About Your Brain-Injured Child…” Glenna Domana (Square One Publishers, New York 2005, załączniki 1960, 1999, 2002) („Jak Postępować z Dzieckiem z Uszkodzeniem Mózgu…” polskiego wydania do dzisiaj nie ma choć od pierwszego wydania anglojęzycznego oryginału minęło 40 lat!). Mimo, że w jednym i drugim przypadku można po ogólnych oględzinach okładki i spisu treści stwierdzić, że książki są nie na temat. Skąd ten paradoks? Ano stąd, że książka, która na pierwszy rzut oka traktuje o uczeniu czytania pokazuje po prostu jaką genialną istotą jest człowiek od samego urodzenia, a właściwie od samego poczęcia, jak ograniczające są nasze dorosłe przekonania na temat Dzieci i jaką głębię człowieczeństwa możemy utrzymać w Dziecku do końca jego życia poprzez proste pokazywanie kart ze słowami i zdaniami w pierwszych dniach i miesiącach życia.

Co z zespołem Downa, który prawie się nie pojawia w tej drugiej książce tak jak „wychowanie” nie pojawia się w książce o nauce czytania? Hasło „zespół downa” („down’s syndrome” albo „down’s child”) pojawia się w książce cztery razy.

What To Do About Your Brain Injured Child

What To Do About Your Brain Injured Child

Po raz pierwszy – na okładce. Pełny tytuł książki brzmi „What To Do About Your Brain-Injured Child or Your Brain-Damaged, Mentally Retarded, Mentally Deficient, Cerebral-Palsied, Epileptic, Autistic, Athetoid, Hyperactive, Attention Deficit Disordered, Developmentally Delayed, Down’s Child”. Równie dobrze tytuł tej książki mógłby brzmieć: „Jak postępować z dzieckiem”. Z każdym Dzieckiem. Doman w książce opisuje podróż swojego zespołu przez ponad trzy dekady (1941-1973) poszukiwań i zmagań. Książka została napisana w 1973 roku a jej drugi rozdział zaczyna się od spotkania świeżo upieczonego absolwenta Domana z dr. Fay’em w roku 1941 (s.7-13). Doman, kiedy na własną rękę bez pozwolenia wizytował pacjentów, co oczywiście nie jest praktykowane w szpitalach, spotkał po raz pierwszy w swoim życiu dziecko z uszkodzeniem mózgu (hydrocephalic) i zaskoczony tym co zobaczył natychmiast pobiegł do Fay’a (dziekana wydziału neurochirurgii) zapytać „co u diabła jest z tym chłopcem?!”. Fay był wtedy krótko po 40tce i był jednocześnie profesorem neurologii i profesorem neurochirurgii szpitala uniwersyteckiego Temple University Hospital & Medical School – czołowej uczelni medycznej i najprawdopodobniej wiedział więcej o Dzieciach z uszkodzeniem mózgu niż ktokolwiek inny na świecie. Jak pisze Doman, on sam nie wiedział wtedy nic o uszkodzeniach mózgu i ze zdziwieniem odkrył, że nie tylko on – prawie nikt nic nie wiedział a Fay był jednym z najlepszych na świecie specjalistów w tym temacie, na tyle już uznanym, że w trakcie wtargnięcia Domana do jego gabinetu Fay został wezwany do zbadania Prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina D. Roosvelta. To uwaga dla tych, którzy „nie wierzą w metody Domana”. Znam parę takich osób i wiem jak potrafią przekręcać fakty więc może przekona ich do zgłębienia „metody Domana” fakt, że zarówno jemu jak i jego nauczycielom i uczniom od zawsze ufali najwięksi tego świata. Przygoda Domana z dziećmi z uszkodzeniami mózgu zaczęła się właśnie od praktyki po studiach na oddziale prowadzonym przez dr. Fay’a. Potem przez wiele lat (aż do śmierci Fay’a) bardzo blisko współpracowali.

Po raz drugi hasło „zespół downa” pojawia się w pierwszym rozdziale (s.1) kiedy Doman opisuje typową grupę Rodziców z Dziećmi odwiedzającą Instytut. Tytułowe nazwy z okładki rozszerzone są jeszcze o „spastic, emotionally disturbed, flaccid, quadriplegic, psychotic, hemiplegic, rigid”.

Co jakiś czas przyjeżdża do Instytutu setka ludzi na okres jednego tygodnia. […] U prawie wszystkich tych Dzieci, po długotrwałych badaniach zostanie postawiona diagnoza: ‘uszkodzenie mózgu’, co oznacza, że problemem nie są słabe kończyny – ramiona czy nogi lub słabe mięśnie lub zdeformowane organy mowy czy uszkodzone oczy, tak jak wierzy w to cały świat. W przeciwieństwie do całego świata zdiagnozujemy uszkodzenie mózgu, które powstało w wyniku jakiegoś wypadku przed, w trakcie lub po urodzeniu i które miało wpływ na umiejętność odbierania informacji przez mózg lub reagowaniu na informacje z zewnątrz. (s.1-2)

Kindergarten is too late, Masaru Ibuka

Kindergarten is too late, Masaru Ibuka

I tu pojawia się pierwszy sygnał w książce dla wszystkich Rodziców wszystkich Dzieci. Zanim zaczniemy robić cokolwiek zastanówmy się czy pomagamy zlikwidować (lub wzmocnić) przyczynę jakiegoś zjawiska czy próbujemy tylko wpływać na symptomy (objawy) zewnętrzne często leżące bardzo daleko od źródła a czasami nawet wspierające źródło w sposób odwrotny od zamierzonego. Niestety, jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni do zajmowania się głównie symptomami. Tak nas uczy współczesny świat. Chorobę wynikającą z wieloletnich nawyków żywieniowych chcemy zwalczyć w jeden wieczór sztuczną tabletką z napisem vit.C. Latami wtłaczaną niechęć do matematyki i fatalny pod każdym względem system oświatowy chcemy załatwić przy pomocy paru godzin korków. Tak jesteśmy wszyscy nauczeni. W przypadku vit.C efektem jest na przykład chroniczny kaszel a w przypadku matematyki życiowa nieumiejętność posługiwania się liczbami. W sumie nic groźnego. Ale jeżeli Twoje Dziecko bardziej odbiega od średniej (normy) rozwojowej albo jest podejrzenie, że może bardziej odbiegać to skutki takiego odwrotnego podejścia mogą być poważniejsze – na przykład zmarnowane życie. Dlatego, zanim uwierzysz lekarzowi, który twierdzi, że nie ma nadziei, zastanów się czy jest on przykuty myślowo do epoki, w której Dziecko z zespołem (jakimkolwiek) natychmiast po urodzeniu oddawano do zakładu opieki czy raczej chcesz czerpać inspirację od ludzi, którzy w pomaganiu Dzieciom z poważnymi „chorobami” mają skuteczność grubo ponad 50%. Bardzo duży odsetek Dzieci odwiedzających Instytut IAHP osiąga zdumiewające rezultaty i ląduje daleko ponad średnią z „normalnego” społeczeństwa. Dla przykładu, są Dzieci z zespołem downa, które w wieku 3 lat biegle i z pełnym zrozumieniem czytają w trzech językach a ich rozwój ruchowy i każdy inny nie odbiega od umiejętności czytania. Są takie Dzieci. Ale takie Dzieci mają Rodziców, którzy nie uwierzyli w diagnozę (albo raczej strach przed diagnozą lub całkowity brak diagnozy bo diagnoza w 5 sekund na podstawie wyglądu twarzy to nie jest diagnoza nawet jak diagnozujący ma przed nazwiskiem „prof.”) a uwierzyli w rezultaty.

Trzydziesty trzeci (33 w systemie pozycyjnym dziesiętnym i 21 w systemie pozycyjnym szesnastkowym :] ) rozdział książki „What to Do About…” (s.283) jest zatytułowany „Wyniki – jedyna rzecz, która ma znaczenie”.

Rób to co przynosi rezultaty. Jeżeli robisz coś i nie widzisz wyników – zrezygnuj i szukaj dalej. Doman i jego zespół wiele lat szukali metod dających efekty. Z wielu rzeczy rezygnowali. Wiele pomysłów jeszcze do końca nie sprawdzili tak dokładnie aby mogli ogłosić światu, że dają one dobre rezultaty. Podam z rozdziału trzydziestego trzeciego parę liczb (s.283-285).

Wyniki dotyczą 1241 Dzieci w wieku od 7 miesięcy do 28 lat obserwowanych przez okres pięcioletni. Większość z nich miała poważne uszkodzenia mózgu. Niektóre z nich były objęte programem przez tylko okres 6 miesięcy a inne przez ponad 5 lat. Ważne jest, że są to wyniki działań Mamy, Taty i Dziecka w ich Domu a nie wyniki działań prowadzonych w Instytucie przez pracowników Instytutu.
Pełzanie. 176 z 436 dzieci (40%), które nie potrafiły się ruszyć zaczęło po raz pierwszy w życiu pełzać. Przeszły od paraliżu do możliwości przeczołgania się przez całe pomieszczenie bez żadnej pomocy.
Raczkowanie. 136 z 218 dzieci (62%), które nie raczkowały zaczęły raczkować. Wygrały walkę z grawitacją i były w stanie poruszać się po całym domu na rękach i kolanach.
Chodzenie. 109 z 223 dzieci (49%) zaczęło chodzić bez pomocy po raz pierwszy w życiu.
Bieganie. 141 z 241 dzieci (54%) nauczyło się biegać po raz pierwszy.
Widzenie. 105 z 123 dzieci (85%) po raz pierwszy w życiu zaczęło widzieć a 84 z tych dzieci nauczyło się czytać.
Słyszenie. 49 z 55 dzieci (89%), które były głuche po raz pierwszy w życiu zaczęły słyszeć.
[...]

Children of Dreams Children of Hope

Children of Dreams Children of Hope

Po raz trzeci hasło „zespół downa” pojawia się w książce na s.258 w tekście wystąpienia Glenna Domana na Czwartym Brazylijskim Kongresie Mózgowego Porażenia Dziecięcego w listopadzie 1971 roku w Rio de Janeiro w Brazylii.

– Pozdrawiam was wszystkich serdecznie jako profesjonalistów, kobiety i mężczyzn dobrej woli i przekazuje was teraz w ręce waszych własnych, wysoce kompetentnych liderów Południowej Ameryki: dr Veras, Brandao, Leitao, Fontes-Lima, Silva, Sequeiros, Brandt, Crespo, Porto i wszystkich pozostałych.
- Teraz powinienem poprosić was, żebyście przyszłość poświęcili na uczenie nas tak jak my mieliśmy ten przywilej i mogliśmy uczyć was w przeszłości. Wierzę, że znakomita praca dr Raymundo Veras’a i dr Jose Carlos Veras’a w dziedzinie rehabilitacji dzieci z zespołem Down’a jest pierwszą na długiej liście punktów zwrotnych, w których studenci stają się nauczycielami.
- My sami musimy obecnie zwrócić nasz wzrok w stronę naszej własnej Ameryki Północnej gdzie nasze bitwy, kłótnie i wzajemne oskarżanie kipią najdłużej i najsilniej i w stronę Europy gdzie wszystko dopiero się zaczyna. Musimy pracować, mieć nadzieję i naprawdę się modlić, żeby ci z nas, którzy są odpowiedzialni za dzieci z uszkodzeniami mózgu byli tak zajęci poszukiwaniem nowych i lepszych rozwiązań dla tych dzieci, żeby pozostało im wystarczająco dużo czasu na dyskusje i ani minuty na poniżające wzajemne ataki.
- Wygląda na to, że już czas odłożyć na bok niekończące się teoretyczne dyskusje, z których przez ostatnie trzy dekady czasem się cieszyliśmy i których czasem nienawidziliśmy i sprawdzić pewne jasne i oczywiste fakty. Tak jak teorie mogą być naprawdę interesujące a czasem ogromnie ważne, tak pozostaje faktem, że teoria, która nie daje żadnych rezultatów jest bezużyteczna. I odwrotnie, jest również prawdą, że jeżeli jakiś system daje dobre wyniki to można słusznie dowodzić, że teoria opisująca ten system może nawet nie być konieczna.

Po raz czwarty i ostatni hasło „zespół downa” pojawia się w książce na s.274. Stronę wcześniej Doman opisuje tysiące wyjątkowo uzdolnionych dzieci. Tysiące Australijczyków, którzy doskonale pływają (wychowani przez małżeństwo Timmermans z Holandii), Japończyków, którzy doskonale grają Mozarta (wychowani przez Shinichi Suzuki), Sioux’ów, którzy doskonale jeżdżą konno (wychowani każdy przez własnych rodziców, których przodkowie jeszcze 500 lat wcześniej nie wiedzieli nawet jak koń wygląda i że w ogóle istnieje), dzieci z Vermont, które doskonale jeżdżą na nartach. Cały czas mowa o Dzieciach w wieku 0-3lat. Przykładem może być Dziecko w wieku 1 dzień, które położone na brzuchu w wodzie o głębokości parunastu centymetrów, będzie wstrzymywać oddech kiedy zanurzy twarz pod wodą i będzie oddychać kiedy głowę wystawi ponad powierzchnię wody. […] zaobserwował to dr. Fay wiele lat wcześniej a Timmermanowie zrobili praktyczny użytek z tej obserwacji (s.271). Tak zachowuje się KAŻDE Dziecko. Nie tylko Holender mieszkający nad oceanem w Australii.

[…] Tysiące wyjątkowo utalentowanych dzieci? Tak. Utalentowanych tylko pod tym względem, że posiadają matki, z których każda pozwoliła swojemu dziecku skorzystać z możliwości. Pisałem już wcześniej jak ten błyskotliwy człowiek dr Raymundo Veras w Brazylii zaczął uczyć roczną dziewczynkę czytania w trzech językach i przed trzecimi urodzinami czytała całe książki po portugalsku, angielsku i niemiecku. Pamiętacie pewnie, że został u niej zdiagnozowany zespół Down’a. Veras nauczył czytać dziesiątki dzieci z zespołem Down’aprzed ukończeniem przez nie czwartego roku życia. Na terenie Instytutu terminy „mongoł” i „down” zastąpiliśmy innymi. Nazywamy te dzieci „dziećmi Veras’a”.
Mnóstwo już powiedziano o genetyce w związku z zespołem Down’a ale nigdzie na świecie nie spotkałem nikogo, kto uważałby, że dzieci te są genetycznie uprzywilejowane. Sam też tak nie uważam.

How to Teach Your Baby to Be Physically Superb

How to Teach Your Baby to Be Physically Superb

Od czego zacząć
Po pierwsze i najważniejsze należy uwierzyć w swoje własne Dziecko. Dzieci w przeciwieństwie do dorosłych mają nieskończony potencjał i bardzo szybko go wykorzystują pod warunkiem oczywiście, że im to umożliwimy. Problem leży raczej w nas a głównie w naszych przestarzałych przekonaniach. Ale jak pisze Doman Rodzic nie jest problemem (jak sądzą niektórzy specjaliści) tylko rozwiązaniem. Twoje Dziecko, obojętnie z jakim zespołem, ma wszystko czego potrzebuje do zdrowego, wspaniałego, szczęśliwego i pełnego życia – ma Ciebie. I naprawdę niczego więcej nie potrzebuje.

Doman już na początku książki pisze, że to właśnie rodzice są przyczyną tych wszystkich cudów[…] i robią to w swoich domach. Rodzice, najczęściej ignorowani […] ludzie, którym nikt nie wierzy. To oni wykonują w domu cały proces rehabilitacji, który prowadzi dziecko od desperacji do nadziei, od paraliżu do umiejętności chodzenia, od ślepoty do umiejętności czytania, od IQ 70 do IQ 140, od niemoty do mówienia. To oni – Rodzice. (s.3)

Parę stron wcześniej, w przedmowie, Raymundo Veras tak pisze o Domanie: […] ale mogę powiedzieć, że zrobił on więcej dla dzieci niż ktokolwiek z żyjących. Mogę również powiedzieć, że wie więcej o dzieciach – małych i dużych – chorych i przeciętnych – cywilizowanych i prymitywnych – biednych i bogatych – i o tym jak sprawić, żeby chore dzieci wyzdrowiały a zdrowe były jeszcze zdrowsze, niż jakikolwiek człowiek o którym czytałem, o którym słyszałem lub którego spotkałem. Nie znam żadnej innej osoby czy grupy osób, które znałyby lepiej wszystkie te rodzaje dzieci niż on i ludzie, których uczył.
A mimo tego Glenn Doman wierzy, że każda matka na świecie wie więcej o swoim własnym dziecku niż wie on sam. […] Wierzy w to całym sercem. Jako profesjonalista wierzy w coś zupełnie niezwykłego. Wierzy w rodziców. Wierzy w dzieci. Wierzy, że rodzice są rozwiązaniem problemów dzieci podczas gdy wszyscy inni wierzą, że rodzice są problemem. Łatwo zrozumieć dlaczego nie podoba się to wszelkim organizacje eksperckim, które czerpią zyski z dzieci z uszkodzeniami mózgu. Wierzy w poprawę stanu zdrowia dzieci. Co gorsza, wierzy, że to rodzice mogą poprawić stan zdrowia dziecka lepiej niż profesjonaliści. Uczy rodziców jak postępować z ich dziećmi nie dlatego, że jest to dla nich finansowo prostsze – chociaż rzeczywiście tak jest – ale dlatego, że jest przekonany, że rodzice osiągają lepsze rezultaty niż jakikolwiek profesjonalista, włączając jego samego. (s.xv)

Po drugie jak najszybciej przeczytać „What to do about…” w dowolnej wersji językowej. Polskiego tłumaczenia nie ma póki co a sądząc po polskich tłumaczeniach innych książek Domana nawet jak pojawi się polska wersja językowa to lepiej będzie jej nie czytać.

Po trzecie jak najszybciej przeczytać „Children of Dreams, Children of Hope” Raymundo Veras’a (Chicago, 1975) i ściągnąć jak najwięcej informacji ze strony jego brazylijskiego Instytutu www.veras.org.br Strona jest dostępna w trzech językach: brazylijskim, hiszpańskim i angielskim. Jak będzie trzeba to przetłumaczymy ją z angielskiego na polski.

Kindergarten is too late, Masaru Ibuka

Kindergarten is too late, Masaru Ibuka

I po ostatnie – do roboty ! Czas mija a im wcześniej tym łatwiej. Idealnie jest zacząć od pierwszego dnia życia. Jak tylko zobaczysz dziwne miny lekarzy na porodówce to od razy w tył zwrot i biegiem do i domu czytać i działać. Twoje Dziecko czeka na Twoje działanie a lekarze będą cię zagadywać tak długo aż będzie za późno i aż będą mogli spokojnie powiedzieć „A nie mówiłem?”

Dodatkowo dobrze jest przeczytać książkę Glenna Domana, Douglasa Domana i Bruce’a Hagy’ego „How to Teach Your Baby to Be Physically Superb” bo opisuje ona bardzo dokładnie wszystkie etapy rozwojowe i odpowiadające im ćwiczenia, o których „What to Do About…” mówi tylko ogólnie. „What to Do About..” jest raczej historią odnajdywania najlepszej możliwej w dzisiejszym świecie drogi do szczęśliwego życia dla wszystkich Dzieci. Szczęśliwie zakończoną historią pracy wieloosobowego zespołu najlepszych na świecie specjalistów popartą konkretnymi wynikami badań z których wynikają dla nas Rodziców i dla naszych Dzieci bardzo praktyczne rzeczy. A „How to Teach Your Baby to Be Physically Superb” jest raczej szczegółowym poradnikiem dla ćwiczącego z Dzieckiem Rodzica.

Pamiętajcie, że Doman, w przeciwieństwie na przykład do Makoto Shichidy, kładzie bardzo silny nacisk na pracę Rodzica z Dzieckiem w domu i całą wiedzę jaką jego zespół zdobył przekazuje w paru zgrabnie napisanych książkach. Wiedzę, która absolutnie wystarcza do samodzielnego spełnienia wszystkich marzeń jakie snuje na temat swojego Dziecka każdy Rodzic. Jasne, że porażka też jest możliwa. Doman nie kryje, że od czasu do czasu tracą jakieś Dziecko. Że czasami postępy są zerowe. Ale jeszcze 60 lat temu WSZYSTKIE Dzieci czyniły zerowe postępy a i dzisiaj część specjalistów chciałoby stosować metody z tamtej epoki. Niemniej jednak nie ma drugiego takiego miejsca, w którym porażka byłaby tak mało prawdopodobna jak tutaj.

Powodzenia, K.

Artykuł został napisany na podstawie dwóch pierwszych książek z poniższej listy:

Glenn Doman „What To Do About Your Brain-Injured Child…”
Glenn Doman „How To Teach Your Baby To Be Physically Superb”
Raymundo Veras „Children od Dreams, Children Of Hope”
Masaru Ibuka „Kindergarten Is Too Late”

Książkę „Children of Dreams, Children of Hope” znam tylko z okładki a Raymundo Veras’a tylko z książek Domana i strony www.veras.org.br. Jestem w trakcie jej kupowania i na pewno po przeczytaniu coś o niej napiszę ale została wydana w Brazylii roku 1975 i trudno ją kupić. Wersję angielską można kupić albo na stronach www.iahp.org czyli właściwie na stronie Gentle Revolution Press a dokładnie tu: Gentle Revolution Press
albo na amazonie ale wysyłka do Polski nie jest automatyczna (u wszystkich dostawców, którzy tę książkę sprzedają) – trzeba przejść na sterowanie ręczne – dzwonić i się dogadywać. Może łatwiej kupić wersję brazylijską?
Książki Masaru Ibuka „Kindergarten Is Too Late” nie znam w ogóle ale Doman wymienia ją jako obowiązkową dla wszystkich rodziców kiedy opisuje osiągnięcia Japończyków i twórców tych osiągnięć z Shinichi Suzuki na czele. Książka była wydana po raz ostatni w 1980 i kosztuje dzisiaj 140USA albo 90GBP. I ludzie ją kupują. Ciekawe dlaczego.

2 myśli nt. „Zespół Down’a w wersji Doman-Veras

  1. Agata

    Dzień dobry,
    znalazłam, że poniższe książki jednak były przetłumaczone na język polski:

    Glenn Doman Jak postępować z dzieckiem z uszkodzeniem mózgu Wydawnictwo PROTEXT, Poznań 1996;
    Glenn Doman, Janet Doman Jak nauczyć małe dziecko czytać, wyd. EXCALIBUR, Bydgoszcz 1992.
    Tylko ta pierwsza ma wyczerpany nakład…
    Dlaczego polskie wydania są źle przetłumaczone? Chciałabym szybko przeczytać, a łatwiej (oczywiście jak znajdę) byłoby mi po polsku, ale chciałabym wiedzieć czy warto czy rzeczywiście tłumaczenie jest takie fatalne?
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Krzysztof KwiecieńKrzysztof Kwiecień Autor wpisu

      Oczywiście, że ksiązki po polsku są. Tylko, że albo dawno temu wyczerpały sie nakłady albo, niestety, to co teraz jest na rynku nie jest najlepiej przetłumaczone i wydane. Tak czy inaczej książki po polsku są trudno dotępne a temat nie jest popularny. Jeżeli uda ci się cokolwiek znaleźć po prostu kupuj i już.
      W najbliższym czasie napiszę o wszystkich książkach wydanych w języku polskim. Będziecie mieli pogląd na to co jest i co mogłoby być.
      Najważniejsze, żeby czytać. W Polsce ponad połowa narodu nie czyta ani jednej książki. Nawet telefonicznej czy serwisowej. Bez czytania nie da się przejść tej ścieżki z Dzieckiem.
      Poza tym są też biblioteki. Większość bibliotek w ogóle nie ma Domana ale na przykład biblioteka uniwersytecka UG w Gdańsku ma 5 szt ‚Jak nauczyć małe dziecko czytać’ i 3 szt ‚Jak postępować z dzieckiem z uszkodzeniem mózgu’. Nawet jeżeli nie jesteś stedentem to możesz czytać na miejscu w czytelni. Ja na przykład czytałem w ten sposób Holta bo nigdzie indziej nie mogłem go znaleźć.
      Szukajcie i czytajcie. Trzymam kciuki.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>