Uczeń i Nauczyciel wspólnie tworzą wiedzę

Są teorie nauczania, które w taki czy inny sposób mówią jak należy uczyć Dziecko matematyki, pisania, manier przy stole czy bycia użytecznym dla społeczeństwa. Wszystkie takie teorie zakładają, że Dziecko rodzi się niepełne, głupie i nieprzystosowane i że dopiero przez kształtowanie dorosłych może stać się pełnowartościowym człowiekiem. Najczęściej jest to niestety założenie milczące, ukryte pod płaszczykiem zgrabnych sformułowań czy wręcz przeczących temu założeniu deklaracji.

Dla przykładu, Johann Friedrich Herbart, na którego powołuje się Rudolf Steiner, rozszerzając tylko ilościowo jego teorię z obszarów intelektualnych na równie ważne emocje i wolną wolę, twierdzi, że każde Dziecko rodzi się z unikalnym potencjałem (to super fajne założenie!), który pozostaje niespełniony dopóki EDUKACJA nie przeanalizuje go i nie przekształci (tu już nie jest fajnie). Jeżeli dorzucimy do tego przekonanie Herbarta, że człowiek może wypełnić swoje życiowe przeznaczenie jedynie poprzez stanie się produktywnym obywatelem oraz jak wierzył, że jedynie sformalizowana i rygorystyczna edukacja zapewnia ramy moralnego i intelektualnego rozwoju, to mamy kompletny ale sprzeczny wewnętrznie system edukacyjnego równania do najprostszych wzorców i spełniania przede wszystkim wymagań państwa jako struktury tworzącej przyszłych, posłusznych i potrzebnych obywateli.

Rudolf Steiner krytykował Herbarta za niewystarczające rozpoznanie ważności edukowania woli oraz uczuć, na równi z intelektem. Ja bym wolał, żeby steinerowska krytyka Herbarta dotyczyła woli a nie kształtowania woli. Jeżeli zakładamy, że człowiek posiada wolną wolę i rzeczywiście uważamy, że jest ona wolna to jakim cudem chcemy ją kształtować? Nazywajmy rzeczy po imieniu. Żeby zmienić czyjąś wolną wolę można ją jedynie zniewolić, stłamsić, ograniczyć, zdyscyplinować, zniszczyć albo zabić. Jedyna wolna wola, którą człowiek może swobodnie kształtować to jego własna wolna wola. Przyciąć do jedynie słusznego wzorca można tylko na siłę.

K-Król. Zdjęcie ze strony: https://en.wikipedia.org/wiki/Waldorf_education

K-Król. Zdjęcie ze strony: https://en.wikipedia.org/wiki/Waldorf_education

Zauważcie, że ani Herbart ani Steiner nie bierze pod uwagę Rodzica a Dziecko jest u obydwu przedmiotem. Dosłownie przedmiotem. Tak jak glina w ręku garncarza. Można powiedzieć, że Glenn Doman również wspomina o glinie i garncarzu i u Domana również Dziecko jest gliną a dorosły garncarzem ale u Domana garncarzem jest Rodzic, który na okrągło pyta glinę o jej własne człowieczeństwo i życiowe cele i robi to od pierwszego dnia życia. Na dodatek u Domana Rodzic, jako osoba kształtująca, nie ma w głowie żadnego końcowego celu procesu kształtowania. Celem u Domana jest osiągnięcie przez Dziecko (czyli człowieka) pełni jego własnego człowieczeństwa, jakiekolwiek by ono nie było. Celem u Herbarta jest ukształtowanie pożytecznego obywatela. Celem edukacji u Steinera jest dosyć szeroki zakres umiejętności i zachowań z podziałem na etapy rozwojowe i wiekowe i nie będziemy w nie tutaj szczegółowo wnikać niemniej jednak również Steiner, mimo, że deklaruje inaczej, zakłada przedmiotowość Dziecka. Program, plan zajęć, ramy czasowe, przedmiotowe, ideologiczne, religijne i mnóstwo innych są o wiele ważniejsze od tego co myśli i czuje Dziecko.

Co do Steinera to chciałbym zwrócić uwagę na jeden element. Nauczanie wszystkich przedmiotów w sposób „naturalny” i na bazie naturalnych materiałów powoduje, że w wielu miejscach pojawiają się kłopoty. Jeżeli na przykład chcemy w spokoju, wyciszeniu, malując naturalnymi, ekologicznymi farbami nauczyć pisania litery K i na przykład mówimy Dziecku, żeby namalowało postać króla z wyciągniętą ręką i nogą i wtedy w naturalny sposób pojawi się litera K to według mnie gubimy sedno języka, zarówno pisanego jak mówionego, którym to sednem jest KOMUNIKACJA a nie skojarzenia z obrazkami. Litera K to tylko litera – element wyrazu, który jest elementem zdania, które służy do przekazywania myśli, uczuć i pojęć. Jeżeli chcemy porozmawiać o naturze CZASU to raczej nie powinniśmy pokazywać Dziecku zębatki wyjętej z zegarka. Odwraca to uwagę o sedna pojęcia czasu.

Podam wam przykład, który dokładnie znam z własnej pracy z Dziećmi. Według Domana naukę matematyki rozpoczynamy od przekazania Dziecku POJĘCIA ILOŚCI. Robi się to bardzo prosto przy pomocy kart z kropkami. Ważne jest, żeby nie dodawać do kropek żadnych ozdobników, nie zastępować kropek samochodzikami czy lalkami. Pokazujemy Dziecku pojęcia matematyczne w najczystszej postaci i praktycznie od razu dorzucamy przykłady zależności rządzących pojęciem ilości – dodajemy, odejmujemy, mnożymy i dzielimy, itd. Nie podpieramy matematyki żadną filozofią czy metodą zewnętrznej motywacji, nie tłumaczymy dlaczego liczenie działa tak a nie inaczej. Matematyka jest językiem o nieskończonych możliwościach i pięknie i cokolwiek do niej dodamy – uszczupli to jej piękno a jednocześnie radość Dziecka z uczenia się nowych pojęć.

Ile kropek widzisz ?

Przeciwieństwem takiego podejścia do człowieka i matematyki jest pokazywanie obrazków pośrednio powiązanych z liczbami. Na przykład liczbę 2 pokazujemy w kształcie łabędzia. Jednocześnie w takim, tradycyjnym podejściu do człowieka i matematyki najczęściej zupełnie pomija się właśnie pojęcie ilości. Efekt jest taki, że Dziecko nie wie do czego te liczby służą. Wiedzą tylko, że kiedy zobaczą cyfrę 2, muszą wypowiedzieć słowo ‚dwa’. Tak się zaczyna późniejsze, wszechobecne w szkołach, znienawidzenie matematyki bo zwyczajnie nie wiadomo do czego ona w ogóle jest przydatna.

Czasem jest jeszcze gorzej. Zdarza się, że Dziecko nauczy się kojarzyć obrazek łabędzia ze słowem ‚dwójka’. Widzi obraz łabędzia i słyszy słowo ‚dwa’. I nie ma zielonego pojęcia co zrobić kiedy zobaczy cyfrę ‚2’ a na łabędzie mówi ‚dwójki’. Kiedy widzi dwa przedmioty w ogóle z niczym tego nie kojarzy. Z punktu widzenia edukacji matematycznej to masakra. Coś jak masowe ludobójstwo na studentach wydziału edukacji wolnościowej i demokratycznej.

Wracając do tematu w tytule, jeżeli chcemy oddać Dziecko do jakiejkolwiek placówki, to pamiętajmy, że wytyczać kierunki jego rozwoju i życia będą bezpośrednio nauczyciele a pośrednio twórcy filozofii, na której oparte jest działanie placówki. Dobrze jest sprawdzić czy filozofia ta zakłada działanie jednego schematu rozwojowego dla wszystkich czy nie. Jeżeli pracownik przedszkola tłumaczy wam jak przedszkole działa, jaki jest program, jakie przedmioty, gdzie są jakie sale, itp., to znaczy, że Dziecko jest tylko przedmiotem podlegającym kształtowaniu. Jeżeli pracownik przedszkola od razu zajmie się Dzieckiem i będzie mówić wam o waszym Dziecku to znaczy, że Dziecko będzie w tym przedszkolu podmiotem a nie przedmiotem i że cała reszta będzie służyć jego rozwojowi.

Są też teorie uczenia się, które zakładają, że uczymy się wszyscy przez całe życie. Że uczenie się czyli poznawanie nowych rzeczy, pojęć, umiejętności czy czegokolwiek jest wpisane głęboko w naturę człowieka od samego poczęcia, a już na pewno od urodzenia. Jeżeli wyjdziemy z takiego założenia, to w parze Rodzic – Dziecko obydwie ‚strony’ uczą się od siebie nawzajem. Tak samo obydwie ‚strony’ wspólnie tworzą nową wiedzę. Wiedzę, która nie da się ująć w żaden program ani zajęcia bo każde Dziecko rodzi się ze swoim własnym niepowtarzalnym potencjałem a program i zajęcia zakładają wyrównanie do średniej czyli zniszczenie indywidualnego potencjału.
Jeżeli chcesz wydobyć z Dziecka jego indywidualny potencjał to na okrągło pytaj, czego chce się ono uczyć. Od samego urodzenia. Albo i wcześniej. Wsłuchując się podczas uczenia się w odpowiedź pamiętaj o zasadzie Glenna Domana: „Jeżeli nie bawisz się dobrze i Twoje Dziecko nie bawi się dobrze to natychmiast przerwij – coś robisz źle.”

Brachiowanie od pierwszego dnia życia. Zdjęcie z książki "How to teach your baby to be physically superb.", Glenn Doman, Douglas Doman, Bruce Hagy.

Drabina – Brachiowanie od pierwszego dnia życia.
Zdjęcie z książki „How to teach your baby to be physically superb.”, Glenn Doman, Douglas Doman, Bruce Hagy.

Jeżeli korzystamy z systemów nauczania, które zostały stworzone bez aktywnego udziału Dzieci a nauczanie traktujemy jako jednokierunkowe przekazywanie wiedzy to opieramy się na pomysłach, które mają przynajmniej 100 lat. Czasem 200, 300 i więcej. Już Korczak dokładnie opisywał dlaczego takie podejście do Dzieci po prostu nie działa. Jeżeli chcemy pomóc Dziecku osiągnąć pełnię jego własnego, niepowtarzalnego człowieczeństwa, jego talentów i życiowych celów, to między innymi … uczmy się od Dzieci, a przynajmniej pozwólmy, żeby ten proces był symetryczny czyli dwustronny i dwukierunkowy.

Stań po stronie Dziecka.

I nie chodzi o strukturę i organizację dnia tylko sposób myślenia o świecie i człowieku. Jeżeli na przykład oddajesz Dziecko do placówki to nie słuchaj co pracownik ma do powiedzenia o Twoim Dziecku tylko codziennie pytaj Dziecka co myśli o pracownikach przedszkola.

Zawsze po stronie Dziecka.

Pozdrawiam,
Krzysztof.
http://www.zabawnanauka.pl/

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *