Od czego zacząć?

BĄDŹ WYJĄTKIEM. DAJ DZIECKU SZCZĘŚLIWE ŻYCIE.

Od czego zacząć?

W sumie, to od czego zaczniemy nie jest aż takie ważne. Tak czy inaczej zdobywać wiedzę na temat wychowania własnego dziecka należy bardzo szybko. Bez znaczenia czy będziemy najpierw czytać o nauce matematyki czy czytania czy o rozwoju fizycznym.

Przede wszystkim należy zacząć jak najszybciej.
Mózg człowieka rozwija się od momentu poczęcia w zastraszającym tempie i od samego startu zwalnia.

Uogólniając można opisać to zjawisko takim wykresem:
tempo rozwoju
Jeżeli zależy Ci w jakikolwiek sposób na tym, żeby Twoje Dziecko czegoś się w życiu nauczyło 🙂 to najkrótsza rada brzmi tak jak Glenn Doman opisał w jednym zdaniu doświadczenia całego swojego życia:

„Rób to z radością, pędź jak wiatr i nie sprawdzaj.”

To zdanie pochodzi z książki „Jak nauczyć małe dziecko czytać” ale dotyczy nie tylko czytania, dotyczy całego rozwoju.

Parę słów komentarza:
Rób to z radością nie oznacza uśmiechania się na siłę. Dziecko jest tak wyczulone na stan emocjonalny Rodzica, że zawsze wyczuje czy nasz uśmiech jest prawdziwy czy udawany. Z drugiej strony, jest to plus bo nie musimy sztucznie się uśmiechać, żeby przekonać Dziecko o naszym nastroju. Rób to z radością oznacza, że powinniśmy optymalizować warunki w jakich przeprowadzamy sesje czytania, brachiowania itp. Czas i miejsca mało radosne po prostu pomijamy. Jeżeli wyrzynają się zęby to robimy przerwę i sesje czekają na lepsze dni. Jeżeli Dziecko jest czymś bardzo zmęczone, czekamy aż się wyśpi, albo wyśpi i naje, i wtedy robimy sesje. Radość dotyczy zarówno Rodzica jak i Dziecka.

„Pędź jak wiatr” oznacza dwie rzeczy. Widać to częściowo na powyższym wykresie. Po pierwsze, rozwój Dziecka odbywa się strasznie szybko. Najczęściej prędkość ta jest po prostu dla Rodzica niewyobrażalna. Po drugie, paradoksalnie, ilość ma większe znaczenie niż jakość. To znaczy, że możemy śmiało popełniać błędy o ile będzie wszystko odbywało się szybko i intensywnie. Nawiasem mówiąc, wszelkie sprawy typu niedokładnie napisane słowa na kartach, wypadające karty z rąk, słabo zorganizowana czy nawet zupełnie nieudana sesja, nie są tak naprawdę błędami. Największym błędem, o którym Glenn Doman wspomina wielokrotnie w książkach, jest zanudzenie Dziecka zbyt wolnym posuwaniem się naprzód.

Właściwie prawdziwsze jest stwierdzenie, że jakość wynika z ilości. Zasadą obowiązującą w każdej dziedzinie życia czy nauki, zasadą, na bazie której człowiek tworzy swój świat i swoje życie jest budowanie reguł dotyczących danej dziedziny na podstawie odpowiednio dużej liczby konkretnych przypadków. Jeżeli zobaczymy odpowiednio dużo słów i zdań to system gramatyczny danego języka w pewnym momencie stanie się dla nas oczywisty. Jeżeli zobaczymy odpowiednio dużo działań matematycznych to system algebraiczno-geometryczny w pewnym momencie stanie się oczywisty. To samo dotyczy ruchu, muzyki, świata zapachów i w ogóle wszystkiego czego można się w życiu nauczyć i co można zmysłami poznać. Działa to bez względu na wiek, tyle, że we wczesnym dzieciństwie jest łatwiej, szybciej i radośniej.

Z moich wieloletnich obserwacji Rodziców Zaangażowanych wynika, że z punktu widzenia Dziecka, które chce się rozwijać, a można założyć, że każde Dziecko chce, możemy podzielić Rodziców na dwie podstawowe grupy:

1. Rodzice, którzy zdążyli zrobić wszystko na czas.

2. Rodzice, którzy nie zdążyli („gdybym wiedziała wcześniej”).

Niestety zdążenie na czas nie jest wcale takie oczywiste jak mogłoby się wydawać bo na życie człowieka ma wpływ tak niesamowicie ogromna liczba czynników, że nie da się ustalić działającego zawsze i dla wszystkich schematu. Jedno wiadomo na pewno, im starsze Dziecko tym bardziej nerwowe ruchy wykonuje zaangażowany Rodzic i tym mniej rzeczy udaje się wykonać skutecznie. Większość Rodziców, którzy zaczęli za późno zajmować się rozwojem Dziecka a bardzo by chcieli robić to skutecznie jest po prostu zdesperowana. Mimo, że bardzo często ta desperacja nie wykracza poza przeciętne ramy desperacji towarzyszącej nam przez większość życia to jednak nie jest to swobodne, radosne i pełne obustronnego zrozumienia wprowadzanie młodego człowieka w Życie na Ziemi.

Moim zdaniem podstawowe powody są (znowu) dwa:

Rodzic najczęściej czuje, że jego Dziecko stać na wiele więcej niż monotonne klepanie formułek szkolnych. Inaczej nie cenilibyśmy aż tak szkolnych zajęć z kreatywności (kreatywność w szkole to sprzeczność wewnętrzna ale o tym innym razem).

Nacisk społeczeństwa z zewnątrz jest dokładnie przeciwny. Najpierw nikt nam nie mówi, że trzeba to robić inaczej a potem stosujemy, delikatnie mówiąc, nieskuteczne atrapy, zamienniki i półśrodki.

Lepiej, łatwiej i skuteczniej jest zrobić to wszystko w bardzo wczesnym dzieciństwie.

NAUCZ SIĘ OBSERWOWAĆ DZIECKO.

Większość Rodziców powierzchownie obserwuje Dziecko i jednocześnie od razu wykorzystuje te obserwacje do wyliczania błędów. Nie rób tego, nie rób tamtego, to robisz źle tamto popraw, …
Obserwować Dziecko powinniśmy nie po to, żeby oceniać tylko po to, żeby zbierać dane do jak najlepszego wspierania rozwoju. Za każdym razem kiedy przyjdzie Ci do głowy, że coś Dziecko robi źle, zastanów się jak sytuacja wygląda z punktu widzenia Dziecka, z punktu widzenia ciekawego i ciągle uczącego się adepta szkoły Życia na Ziemi.
Umiejętności obserwacji trzeba się niestety od zera nauczyć. Jest ona tak rzadka wśród Rodziców, że można z góry założyć, że wymaga przynajmniej dopracowania.
Dziecko jest najlepszym źródłem informacji o własnym rozwoju. Cała filozofia „metody” Domana zakłada, że Dziecko jest genetycznie uwarunkowane i dąży podświadomie wszelkimi siłami do jak szybszego i jak najskuteczniejszego rozwoju i wykorzystuje w tym celu wszelkie możliwe i dostępne środki. I cała współczesna nauka jak i ewolucyjnie wykształcona intuicja Rodziców to potwierdza.

W tradycyjnym ujęciu wychowania i rozwoju skupiamy się na poprawianiu Dziecka, szukamy „błędów” w jego zachowaniu i chcemy Dziecko naprawić, tak, żeby pasowało do wzorca. Często niestety wzorcem jest wygoda Rodzica.

W bardziej pasującym do współczesnego świata ujęciu staramy się zapewnić Dziecku maksimum możliwości w najbliższym otoczeniu a na podstawie obserwacji pomagamy jak najskuteczniej.

SPEŁNIAJ IDIOTYCZNE PROŚBY.

W chwili pisania tego artykułu równolegle drugą ręką rozkładam w pokoju 3-osobowy namiot. Śledzi nie mamy zamiaru wbijać w podłogę ani w ściany (konstrukcja namiotu tego nie wymaga) chociaż kto wie, może zaraz się to zmieni.
Dopóki nie nauczymy młodego człowieka, że jest inaczej, system wartości Dziecka nie rozróżnia pojęć dobra i zła. Z rozwojowego punktu widzenia WSZYSTKO jest dobre. Dziecko potrzebuje do rozwoju jak największą ilość nowych bodźców, informacji, sytuacji, ludzi itp itd.

Jednocześnie Dziecko strasznie szybko się uczy.

Efekt jest taki, że Dziecko bardzo szybko zmienia obiekt zainteresowania. Jeżeli znajdzie w otoczeniu coś nowego to poświęca temu czemuś całą swoją uwagę i tylko tyle czasu ile potrzebuje na nauczenie się wszystkiego czego może i natychmiast porzuca obiekt zainteresowania. No i całkiem słusznie! Ile można wgapiać się w prostą grzechotkę?

Jeżeli Dziecko się czymś interesuje to znaczy, że może mu się to coś przydać z sensie rozwojowym. Problem polega na tym, że w przeciętnej rodzinie, zanim będzie miało taką możliwość zostaje zastopowane przez przekonania rodziców wynikające z systemu pojęć dobra i zła. Dobrym przykładem są zapachy. Jako dorośli dzielimy je na dobre i zle. Złych zabraniamy wąchać a do wąchania dobrych zachęcamy, uśmiechamy się itp. Zupełnie małe Dziecko nie robi kwaśnych min (albo robi je bardzo rzadko) ani nie zatyka sobie nosa. Zupełnie małe Dziecko jest tak samo zaciekawione zapachem kupy psa jak lodów waniliowych. Dopiero obserwując reakcje Rodziców uczy się, że zapach kupy powinien wywoływać odpowiednią minę a zapach wanilii inną, też odpowiednią.

Jeszcze innym przykładem może być zróżnicowanie przez Rodzica znaczenia poszczególnych zmysłów. Najwięcej wagi przywiązujemy do słuchu – mówimy do Dziecka od urodzenia i pozwalamy mu słuchać właściwie wszystkiego. Dopiero w wieku paru lat pojawia się hasło „ty tego nie słuchaj, to nie dla Dzieci”. Z pozostałymi zmysłami jest znacznie gorzej. Bardzo często słyszymy „nie dotykaj”, „nie biegaj” (zmysł równowagi), itp
Dla rozwoju Dziecka wszystkie zmysły są tak samo ważne i tak samo trafiają nimi bodźce do mózgu. Często nie zdajemy sobie sprawy, że Dziecko, które według nas nic nie robi, na przykład intensywnie rozpoznaje zapachy w otoczeniu (czego nie widać) albo wydeptuje delikatnie stopami kształty kamyków na chodniku. Jeżeli Twoje Dziecko chce zdjąć buty w zimie i iść boso – pozwól. Ze względów rozwojowych. Temperatura i nacisk to bodźce, które pośrednio spowodują, że jego życie będzie szczęśliwsze. Właściwie cokolwiek chce zrobić małe Dziecko, możemy założyć, że dba w ten sposób o własny rozwój i że spełnienie tej zachcianki może mu tylko pomóc. Dodatkowy efekt jest taki, że budujemy w Dziecku przekonanie, że ono jest ważniejsze od przekonań społecznych otoczenia (np. „nie chodź się boso po śniegu bo …”) a co za tym idzie budujemy w Dziecku przekonanie o naszej bezwarunkowej Miłości. Bo jeżeli mówimy Dziecku „Kocham Cię” a za chwilę mówimy „Nie wciskaj wszystkich guzików w windzie” to to już jest jakiś warunek ale to długi temat na inny raz.

CZAS KONCENTRACJI UWAGI.

To o czym najczęściej mówimy, że jest zaburzeniem, to nie jest trudność z koncentracją, to duża szybkość uczenia się i znudzenie ciągle tą samą dawką wiedzy czy umiejętności. Bardzo łatwo jest wykorzystać szybkie znudzenie się Dziecka przez podanie mu większej albo trudniejszej dawki wiedzy czy umiejętności albo po prostu podanie tego samego szybciej.
Bardzo ważna jest świadomość, że prawie zawsze nie doceniamy możliwości Dziecka. Kiedy mówimy o przyspieszeniu nauki, Rodzic najczęściej chce przyspieszyć „trochę” czyli np. o 1/4 albo o połowę. Najczęściej możliwości Dziecka są WIELOKROTNIE większe niż nam się wydaje i możemy śmiało przyspieszyć dwu-, trzy-, cztero-, a nawet 10cio krotnie. Gdyby nie było to trudne (dla Rodzica) to moglibyśmy rozwój Dziecka przyspieszyć 100 a nawet 1000 krotnie. Możliwości ludzkiego mózgu są praktycznie nieograniczone. Każdy badacz mózgu wie, że mózg to jedyny zbiornik (na informację), którego pojemność rośnie, kiedy go napełniamy. Największa kara dla dziecka to nienapełnianie jego mózgu informacjami. Wtedy pojemność jego mózgu maleje.
To tak jakbyśmy chcieli nie obciążać mięśni kulturysty, że były one świeże na czas zawodów. Porównanie mózgu z mięśniem jest doskonałe i bardzo dobrze obrazuje jak powinniśmy podchodzić do sprawy. Różnica jest tylko taka, że nadmierny rozwój mięśnia kończy się katastrofą i ekstremalna kulturystyka nie jest ani zdrowa ani estetyczna, natomiast w historii ludzkości jeszcze nie było nikogo, łącznie z największymi geniuszami jak Mozart czy da Vinci, którzy mieliby przerośnięte mózgi.
W tej dziedzinie nie da się przedawkować. Nie możemy być zbyt mądrzy, zbyt mili, zbyt szybko liczyć, znać zbyt wielu języków, zbyt sprawne ciała posiadać czy być zbyt zdrowi. Możliwości mózgu, a zatem i człowieka są praktycznie nieograniczone i naprawdę warto je wykorzystać. Dlatego IAHP nazywa się tak jak się nazywa: Instytut Rozwoju Ludzkich Możliwości.
A współczesna ludzkość, z bardzo nielicznymi wyjątkami, robi rzecz odwrotną – „nie rób tego, przyjdzie na to czas, jesteś na to jeszcze za młoda, …”
Mam nadzieję, że jesteś, albo przynajmniej chcesz być, jednym z tych nielicznych wyjątków.

Kiedy mówimy Dziecku, że nie ma smarować ręką budyniem po ścianie bo chcemy wychować grzeczne dziecko to tak naprawdę uczymy, że ściana jest ważniejsza od jego własnego rozwoju, że zadowolenie (albo mówiąc wprost dowód bezwarunkowej Miłości) Rodzica może ono otrzymać przez niedotykanie, nieruszanie, nie, nie i nie. Każde Dziecko zaczyna życie bezgranicznie otwarte na wszelkie możliwości i bezustannie szukając coraz to nowych doznań i wrażeń. Jest w tym niezmordowane. Po jakimś czasie uczy się, że Rodzice będą je bardziej kochać kiedy będzie ograniczało ilość sytuacji poznawczych. Niestety.
Z punktu widzenia Dziecka jest to katastrofa i niestety Dziecko niczego tak nie pragnie jak uwagi otoczenia, że wybiera zatrzymanie własnego rozwoju jeżeli tak powie rodzic. Powie albo częściej taką przekaże informację poprzez swoje zachowanie.

Z drugiej strony jeżeli potrafimy, nawet obcemu Dziecku, podsuwać pod nos z dużą szybkością nowe sytuacje, fakty i doznania to jesteśmy w stanie w ciągu sekund zdobyć jego uwagę o wiele większą niż jego Rodzice. Mnie się zdarza, że trafiam w potrzeby obcego dziecka w ciągu minut a nawet sekund i Dziecko, które znam od 3 minut jest w stanie pójść za mną w nieznane. Tak silna jest potrzeba uczenia się / dowiadywania / doświadczania nowych rzeczy. Dlatego część Rodziców widzi w zaangażowanych i świadomych nauczycielach duże zagrożenie dla swoich relacji z Dziećmi. I mają rację.

Czytanie, liczenie, wiedza encyklopedyczna, rozwój fizyczny, gra na instrumencie, pływanie, … można długo wymieniać wszelkie inne dziedziny, działają podobnie. Najważniejsze to zrozumieć ogólne zasady. Wtedy wszystko idzie szybko, łatwo i radośnie.

Przez całe to zajmowanie się rozwojem Dziecka nie tyle dbamy o rozwój jakiejś konkretnej dziedziny życia czy jakiś konkretny Talent ale o ogólny rozwój mózgu jako narzędzia władającego wszelkimi ludzkimi umiejętnościami. Jeżeli zdążymy pomóc mózgowi we wczesnym dzieciństwie to w dorosłym życiu będzie on w stanie nauczyć się dowolnej, nawet zupełnie nowej dziedziny życia.
Jednym z plusów intensywnego uczenia się wszelkich możliwych rzeczy we wczesnym dzieciństwie jest nauczenie się uczenia się. Dziecko intensywnie poznaje i opanowuje kolejne, zupełnie nie związane ze sobą dziedziny życia i nie jest dla niego żadną trudnością poznanie jeszcze jednej, o której w dorosłym życiu samodzielnie zadecyduje, że jest mu potrzebna. Może nie zauważamy tego np w obszarze umiejętności społecznych, chociaż tutaj Dzieci są równie skuteczne, ale widać to wyraźnie przy nauce języków. Języka ojczystego uczymy się parę lat, drugiego równie długo ale np nauczenie się 6go języka to już pewnego rodzaju rutyna i przychodzi z większą łatwością.

Pozdrawiam serdecznie,
zawsze po stronie Dziecka,
Krzysztof.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *