Od 40 lat nic się nie zmieniło

Nawet od setek lat nic się nie zmieniło. Albo i tysięcy. Pamiętam, jakby to było wczoraj, identyczne sytuacje sprzed 4otu lat. Wtedy miałem 3 lata, potem 7, potem 15, teraz mam 47, przed chwilą miałem 45, wcześniej 43 i ciągle tak samo zastraszeni ludzie próbują na podstawie zbudowanej na bazie lęków instytucyjnej hierarchii zastraszać innych, najpierw budując cały system nieżyciowych i nieludzkich zakazów, nakazów, granic, poleceń i procedur a potem dyscyplinując nimi wszystkich, których się da. Oczywiście, że dyscyplinowany nie jest w stanie spełnić oczekiwań i wykonać wszystkich procedur, są tak absurdalne, że po prostu się nie da.

Jeżeli mówisz, że dla mojego dobra wyznaczasz mi granice w używaniu języka, tłumaczysz, które słowa są dobre a które złe, że z używania złych rodzi się zło a nawet, że się nie rodzi tylko, że je przyciągam mówiąc na przykład ‚dupa’ bo świat już jest zły i tylko czyha, żeby osaczyć tych co powiedzieli ‚dupa’.

Świat jest dobry. Z definicji. Ludzie, którzy go nie rozumieją próbują w ciągu paru lat zbudować to co świat zbudował przez niekończone 1000lecia i jeszcze to jednoosobowo kontrolować. Całkiem możliwe, że się tak da ale poległych będzie duuużo a na samym końcu padnie Główny Kontrolujący.

Jeżeli usiądziesz na łące wśród kwiatów i będziesz tłumaczyć kwiatom, że metodą naukową lub doświadczalną udowodniono, że najlepszy dla nich zestaw kolorów to taki a nie inny a potem będziesz je przekonywać coraz bardziej, że tak właśnie jest a potem zaczniesz lekko perswadować, że dla ich dobra właśnie takich i tylko takich powinny używać kolorów aż w końcu nie znajdziesz innej metody i lekko na siłę, ale tylko lekko przepchniesz je na swoją stronę, dla ich dobra oczywiście, aż w końcu po prostu je zmusisz a ponieważ cały czas będą kwitły po swojemu to w końcu je zresocjalizujesz i zrekultywujesz jako nieprzystosowane do życia w tak pięknym i pełnym udowodnionych naukowo kolorów społeczeństwie.

Nie da się przekonać kwiatów że źle kwitną a nawet gdyby się dało to jaki to ma sens? Tak samo nie ma sensu przekonywać Dzieci, ani w ogóle ludzi, w dowolnym wieku, że żyją źle a powinni żyć dobrze i że my mamy lepszy pomysł na ich życie.

Potem jak już łąka będzie równo zaorana pod uprawę nowego społeczeństwa to się nagle okaże, że w następnym sezonie znowu rosną tam kwiaty. I znowu kwitną. I znowu źle kwitną. Nas już nie będzie ale będzie kolejne pokolenie, które udowadniając wyższość swojego, nowego, naukowo udowodnionego zestawu kolorów będzie znowu, najpierw lekko perswadując, potem przechodząc do coraz bardziej siłowych rozwiązań orało i orało. Aż okaże się, że metoda nie działa. Nie będzie trudno zwalić winę na coś lub kogoś. Jeżeli patrzysz na świat z poziomu strachu to zawsze winnego znajdziesz. W tym stuleciu jest to zła gleba w następnym, dajmy na to, mało słoneczny klimat lub niepokoje wśród plam na słońcu, co oczywiście powoduje susze i więdnięcie ducha społecznego łąki. Upada morale, korzenie gniją, w końcu, nie dający się przekonać giną i wszystko czeka na kolejnych przywódców społecznych zmian.

Nawet te upadki to po prostu zwyczajna zima będąca również częścią natury ale my oczywiście wszystko przypisujemy sobie albo raczej ogólnie człowiekowi – sukcesy sobie a porażki tym, którzy byli przed nami.

I tak właśnie wygląda historia pedagogiki. Pomijam takie drobiazgi jak system zwany potocznie pruskim, którego celem, chociaż nie jedynym, była produkcja posłusznych społecznie pracowników sektora państwowego – żołnierzy, nauczycieli, urzędników albo takie kwiatki jak Hitlerjugend, które oczywiście również zostało stworzone dla dobra ogólnego i dobra jednostki. Zakładam, że są to wyjątki od reguły i nie mają dla nas w dzisiejszym świecie większego znaczenia. Nie mają oczywiście pod warunkiem że mamy w sobie choć trochę pokory i potrafimy odróżnić dyscyplinujące działania powodowane strachem od tych, których podstawą jest Miłość i nieskończona wiara w dobro świata i ludzi. Dobro zarówno całej ludzkości jak i każdego człowieka z osobna.

Jeżeli uważasz, że świat jest zły, że to zło jest wszechobecne, że nas otacza i osacza i że należy ludzi przed nim chronić a zwłaszcza, że należy Dzieci przed nim chronić bo są małe, słabe i jeszcze nic nie rozumieją to jako Dziecko oświadczam, że nic nie trzeba bo świat jest z natury dobry i dobro zawarte jest w każdej cząstce wszechświata, w tlenie, którym oddychamy, w spojrzeniu, w kolorze kwiatów nawet. A jako kwiat oświadczam, że każdy zestaw kolorów jest OK a nawet gdyby nie był to i tak pedagogika nie ma najmniejszego nawet wpływu na proces wzrostu, kwitnienia, dojrzewania, umierania i rodzenia się na nowo. Trochę nam w naszej egzystencji na naszej łące przeszkadzacie ale i z tym damy sobie radę. To raczej wy będziecie coraz bardziej sfrustrowani i coraz więcej będziecie widzieli w otoczeniu dowodów na to, że rzeczywiście świat jest zły. Dla was jest.

Jeżeli nauczacie grupę ludzi jakichś zewnętrznych dla nich zasad, z jakichkolwiek powodów to pamiętajcie, że jakkolwiek szczytne byłyby wasze cele i jakkolwiek skuteczne wasze nauczanie, to przede wszystkim przyzwyczajacie umysły i serca do posłuszeństwa i poddajecie je dyscyplinie. Takie Dziecko a dokładnie mówiąc taki człowiek, kiedy już wyjdzie w świat spod waszej opieki będzie bardzo łatwy i podatny na manipulacje. Hitlerjugend też na początku była dosyć skromną organizacją. Potem się okazało, że nie ma większego problemu w przekształceniu harcerzyków w żołnierzyków.

To nie jest przygotowanie do życia. To JEST życie. Nie marnuj czasu na przekonywanie płatków, że jak już będą samodzielne to będą musiały to czy tamto. Odpuść sobie wszelkie teorie, połóż się plecami do Matki Ziemi i przez pryzmat płatka obserwuj niebo a za nim nieskończoność wszechświata. To JEST ŻYCIE. Jeżeli chcesz przygotować Dziecko do czegoś co dopiero nastąpi to właśnie ucieka Ci przez palce sedno. To wszystko dzieje się TERAZ. Jeżeli wydaje Ci się, że ŻYCIE nastąpi KIEDYŚ to znaczy, że mówimy o rzeczywistości, która istnieje TYLKO w Twojej głowie. Albo właściwie dopiero będzie istniała. W każdym razie tu i teraz jej nie ma. A jeżeli tak, to w tych kolorach i radościach, które ja widzę, zwyczajnie nie uczestniczysz. Szkoda.

Dzień dobry i jednocześnie Dobranoc, Krzysztof Kwiecień / ZabawnaNauka.pl

Zawsze po stronie Dziecka.

P.S. Nie, nie uważam, że jeżeli ktoś wypowie słowo ‚złodziej’ to powinien być osądzony i ukarany za kradzież, choćby domniemaną, a jeżeli wypowie słowo ‚dupa’ to za gwałt. Bez względu na to ile ma lat.

One thought on “Od 40 lat nic się nie zmieniło

  1. Łukasz says

    Cześć.
    Owszem wszystko co mówisz jest prawdą, każdy zajmuje się swoim dzieckiem i swoim światem, większość ludzi nie stać jednak na komfort aby jeden z rodziców pozostał w domu aby samemu kształcić dziecko, alternatywami są szkoły prywatne, np. szkoły waldorfskie (jest ich bodajże aż 5 w kraju) byłem w takiej szkole na dniach otwartych i jestem zachwycony pomysłem.

    90% rodziców nie podejmuje nawet myślenia aby coś zrobić inaczej, z tych pozostałych, 10% coś próbuje i obija się o kwestie finansowe, zostaje promil rodziców którzy coś chcą zrobić i coś robią.

    Mieć fajne idee i pomysły, o których nikt nie słyszy nie ma znaczenia, większy wpływ na miliony dzieci ma byle jaki polityk, który ma byle jaki pomysł ale dotarł do osób które go poparły, nagłośniły i dotarły do tysięcy wyborców, którzy podpisali petycje o referendum z pytaniem, które nie ma większego sensu.

    W pracy i w życiu walczę z malkontentami, którzy widzą że wszystko jest złe, skoro jest źle to albo płynąć w tym bagnie albo pomyślmy co zrobić (na skalę swojej rodziny, lub, jeśli ktoś jest na tyle lotny i wytrwały, spróbować dotrzeć lub utworzyć swoją fundację/stowarzyszenie czy inny pomysł).

    Byłem świadkiem determinacji wcale nie tak wielkiej grupy kobiet, tak zwanych „matek I kwartału” gdy wprowadzany był roczny urlop macierzyński. Działały one bardzo systematycznie, odwiedzały wszystkich posłów niezależnie od partii, od PiS przez PO a skończywszy na posłach niezależnych.

    Te kobiety miały to coś, wolę, determinację i najważniejsze – „wizję zmiany”, one wiedziały czego chcą i dlatego im się udało.

    Sprawa edukacji jest sprawą o wiele bardziej skomplikowaną. Czy jednak ktoś podjął wyzwanie stworzyć program idealny (można zaadaptować np. szkoły waldorfskie) i pokazać jak to wygląda, czy jest komplementarne z programem standardowym i co daje więcej.

    Nie zmienimy nic działając punktowo. Trzeba dotrzeć i wesprzeć jeśli nie te 90% rodziców to chociaż te 10%, które chce ale nie może czy ich nie stać, to byłby i tak skok, jak się pojawi więcej dzieci wychowanych w innym „stylu” nauczania pojawi się kontrast i debata publiczna.

    BĘDZIE SIĘ MÓWIŁO O TYM

    Najlepiej obrazuje to o czym piszę fakt, że:
    Teraz mój komentarz przeczyta może 200 osób przez rok, wszyscy, myślę, że są w grupie tych 10%. Gdyby taki artykuł z analizą pojawił się w jakimś ogólnokrajowym dzienniku i pierwsze zainteresowanie po lekturze byłoby jak podtrzymać przez grono ludzi, którzy chcą coś zrobić, to coś może się zmienić. W innym wypadku będziemy dyskutowali czy likwidować gimnazja i wprowadzać z powrotem 8 klas i liceum, nikt nawet nie piśnie o innej opcji bo mało kto wie o co chodzi.

    Pytanie jest zatem otwarte co teraz zrobimy aby zmienić to co nam nie pasuje.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *