Brachiowanie

To miał być artykuł o brachiowaniu czyli drabinowaniu ale brachiowanie to tylko jeden z elementów przy pomocy którego możemy pomóc Dziecku w rozwoju, głównie fizycznym ale nie tylko. Chyba ważniejszy od tego czy innego elementu jest całokształt a według mnie w całokształcie najważniejszy jest sposób myślenia Rodzica o rozwoju Dziecka.

Dlaczego tak uważam?
W sposobie w jaki traktujemy rozwój dzieci jesteśmy według mnie w tej chwili na etapie „przedkopernikańskim”. My ludzie jako całość. Niestety dotyczy to WSZYSTKICH zaawansowanych technologicznie kultur, albo kultur tzw. cywilizowanych, na całym świecie. Wyjątkiem mogą być np. Indianie Yeoman, opisani przez Jean Liedloff w książce „W głębii kontinuum” ale może nawet oni niekoniecznie. Kopernik nie był pierwszym człowiekiem, który odkrył niepłaskość Ziemii i to, że nie krąży dookoła niej Słońce. Wiedzieli to już starożytni. Ale Kopernik był pierwszym, który to szczegółowo opisał i udowodnił przy pomocy obserwacji. W dziedzinie rozwoju Dzieci mamy już taki opis i dowody oparte na obserwacjach. Kopernik nie był w stanie dokładnie podać wzorami całej teorii ale obserwacje doskonale potwierdzały to co opisał. Wzory dokończyli za niego Newton, Kepler i potem jeszcze paru innych. My dzisiaj też nie jesteś w stanie podać spójniej teorii rozwojowej dziecka ale to co już wiemy doskonale potwierdza się w obserwacjach. A wiemy to co napisali: Korczak, Doman (Glenn, jego córka Janet i syn Douglas oraz współautorzy), Suzuki, Shichida, Gopnik, Aronson, Liedloff, Leboyer, Veras i pewnie jeszcze paru innych. Najważniejszy z nich jest Korczak i Doman. Korczaka trudno znaleźć i ciężko się czyta bo język nie z tej epoki a Doman słabo albo w ogóle nie jest tłumaczony na polski. Tak czy inaczej jesteśmy na etapie szykanowania przez społeczeństwo i instytucje państwowe tego co chcemy zrobić dla naszych Dzieci tak samo jak szykanowani byli wszyscy, którzy uwierzyli, że Kopernik miał rację. Jeżeli chcecie, żeby ta wiedza trafiła do instytucji państwowych takich jak przedszkola itp to przypomnę tylko, że książka „O obrotach sfer niebieskich” trafiła na czarną listę Kościoła zaraz po (a może nawet przed) wydrukowaniu, w 1543 roku, a została oficjalnie z niej skreślona w roku … 1757. Ponad 200 lat!

Podstawą rozwoju ruchowego jest ruch.
Niby oczywiste stwierdzenie ale bardzo rzadko stosowane. Pierwsze co robimy po urodzeniu to krępujemy Dziecko ciasnym ubraniem, takim specjalnym dla Noworodków i tym samym uniemożliwiamy ruch czyli uniemożliwiamy rozwój. Jeżeli Dziecko ma się ruszać to powinno być ubrane luźno i puszczone luzem po podłodze. Każdy cywilizowany pomysł typu łóżko ze szczeblami czy kojec jest jak wbity w serce Dziecka nóż. Zamiast ubierać bo zimno podnieśmy raczej temperaturę w pomieszczeniu a Dziecko puśćmy na podłogę nawet nago. Zamiast podnosić Dziecko najwyżej jak się da bo na podłodze są zarazki odkurzmy i zmyjmy raz dziennie i przenieśmy całe dorosłe życie na podłogę jak Japończycy. Dziecko odwdzięczy nam się rozwojowo.

Najważniejsze, że możemy to wszystko zrobić od pierwszego dnia życia.

Często słyszę od Rodziców, że zaczną biegać z Dzieckiem jak będzie chodzić a chodzić będą dopiero jak już będzie raczkować itp itd. Podświadomym założeniem takiego podejścia do życia jest teoria „gotowości”. Powiem krótko jakakolwiek gotowość dziecięca to totalna bzdura. Jest dokładnie odwrotnie. Jeżeli nie będziesz z Dzieckiem raczkować i wspierać go w tym etapie to nie będzie chodzić, jeżeli nie pomożesz, albo przynajmniej nie umożliwisz chodzenia to potem nie będzie biegać. I tak w kółko. Jeżeli czekamy aż jakiś etap rozwoju sam się z nikąd pojawi albo czekamy aż Dziecko pokaże nam swoją gotowość np do chodzenia to nie doczekamy się nigdy i skończy się tak jak się zawsze kończy choćby z matematyką i wuefem w szkołach. Większość Dzieci szkolnych to nieudacznicy matematyczno-fizyczni. Dokładnie tak wygląda efekt teorii gotowości.
Polecam przeczytanie rozdziału szóstego „Uruchom zegar” s.43 z książki „Subtelna Rewolucja, Wykorzystaj Potencjał Swojego Malucha od Pierwszego Dnia Życia” – polskiego tłumaczenia „How smart is Your Baby”, Glenn Doman, Janet Doman.

Mówiąc inaczej, słowami Glenna Domana – „Mózg jest jak mięsień – rozwija się jeżeli go używasz” A rozwój mózgu to fizjologiczny równoważnik uczenia się. Każda nowa nauczona rzecz, umiejętność czy zdobyta wiedza to kolejne, nowe połączenia pomiędzy neuronami. Jeżeli nie czekamy z wizytą na siłowni aż będziemy mieli wystarczająco silne mięśnie, żeby dźwigać wszystkie te ciężary tylko idziemy na siłownię bo jesteśmy słabi a chcemy nabrać ciała i siły, to również nie powinniśmy ani dnia czekać z którymkolwiek etapem któregokolwiek rozwoju. Rozwój fizyczny, społeczny, emocjonalny, intelektualny i jaki tam jeszcze chcecie możemy śmiało zacząć od urodzenia. Od pierwszego dnia życia.

Tak naprawdę to paradoksalnie w rozwoju fizycznym zależy nam najbardziej na rosnącym zgodnie ze swoim potencjałem mózgu. Rozwój mięśni i całego układu ruchowego jest tylko dodatkiem. W końcu całym tym układem steruje przecież właśnie mózg.

Nie wiem kiedy wymyślono kołyskę ale jest to jeden z najlepszych pomysłów na wsparcie rozwoju ruchowego Dziecka. Mój Tata zawsze opowiadał, że jednym ze stałych elementów domu, w którym mieszkali kiedy miał parę i więcej lat była kołyska. Tamte czasy to jakieś 100 lat temu a pewnie pokolenia wcześniej było tak samo, grubo przed Korczakiem i Domanem i były to czasy kiedy zajmowanie się rozwojem Dziecka nie było priorytetem. Kołyska stała na samym środku na przecięciu głównych ciągów pieszych w domu, w kuchni albo między pokojami i każdy kto przechodził trącał kołyskę nogą albo ręką. Z punktu widzenia dorosłych jest to wygodne rozwiązanie, do którego nie trzeba angażować niańki ale z punktu widzenia Dziecka jest to dostarczenie podstawowych bodźców rozwojowych. Społecznie, takie kołyskowe dziecko jest w samym środku swojej grupy wsparcia. Ruchowo, kiwanie całym ciałem Dziecka to podstawa rozwoju w pierwszych miesiącach życia.

Czasy 100 lat temu są to też czasy, kiedy bardziej ufano własnym obserwacjom i rodzicielskiej intuicji niż naukowym tabelkom. Jeżeli Dziecko przestawało płakać a zaczynało się uśmiechać to znaczyło, że jest zadowolone bo dostaje to czego potrzebuje. A to oznacza, że dobrze się rozwija. Proponuje zrobić to samo. Mniej patrzeć na tabelki a więcej na Dzieci.

Jeden ze współpracowników Domana (znajdę wam linki do niego innym razem) pracował nad zależnościami rozwojowymi w życiu zwierząt. Robił doświadczenia na szczurach i kotach i okazywało się na przykład, że zwyczajne kręcenie kotkami w tempie parę obrotów na minutę powoduje, że ich mózgi w wieku dojrzałym mają na przykład o 25% gęstszą sieć połączeń między neuronami a to jak wiadomo oznacza wprost lepszy rozwój. Na pytanie Glenna Domana czy można by wyniki tych doświadczeń wykorzystać jakoś w pracy z małymi Dziećmi usłyszał coś w rodzaju „chyba nie myślisz, że ja tu pracuję, żeby wspierać w rozwoju szczury?!” To było wiele lat temu. Teraz już wiemy, że zależność jest bardzo prosta: więcej ruchu powoduje lepszy rozwój a ten powoduje szczęśliwsze życie. W związku z tym, kiedy ktoś ci mówi, żeby tak nie trząść wózkiem („zjedź z tej brukowanej ulicy na asfalt!”) to o ile na twarzy Dziecka cały czas pojawia się błogi uśmiech, nawet przez sen, pamiętaj, że jesteś na właściwej drodze.

Zaangażowane zajęcie się rozwojem Dziecka podzieliłbym na trzy etapy.
1. Rezygnacja Rodzica z przekonań obwiązujących w społeczeństwie czyli zacznij myśleć po dziecięcemu i po rozwojowemu.

2. Zdobycie odpowiedniej wiedzy: Korczak, Doman (Glenn, jego córka Janet i syn Douglas oraz współautorzy), Suzuki, Shichida, Gopnik, Aronson, Liedloff, Leboyer, Veras i pewnie jeszcze paru innych.

3. Zajęcie się Dzieckiem przez pierwsze lata jego życia. W moim idealnym świecie Rodzice rezygnują przynajmniej trochę z kariery zawodowej i przez pierwsze 6 lat życia Dziecka zajmują się przede wszystkim Dzieckiem. Nie trzeba od razu wszystkiego rzucać (chociaż ja tak zrobiłem i zrobiłbym jeszcze raz!), wystarczy zmienić priorytety. Najważniejszy jest sposób myślenia.

Podstawowym życiowym celem Dziecka jest rozwój. Od poczęcia. Każde Dziecko zdecydowanie woli uczyć się portugalskiego niż bawić się w kosi-kosi-łapki. Problem polega na tym, że większość Dzieci nie ma wiele więcej możliwości niż zabawa w kosi-kosi.

Pamiętajcie, że polskie społeczeństwo jest zdecydowanie po stronie nie lubiącej rozwoju dzieci. Jako społeczeństwo mamy parę plusów ale mamy też parę minusów, w tym konserwatywno-katolickie przekonanie, że dzieci i ryby głosu nie mają. Np. Shichida (nazwijmy go na roboczo „japońskim odpowiednikiem Domana”) parę lat temu szukał przedstawiciela na Polskę w celu otwarcia oddziałów. Po paru latach się wycofał z szukania. Wiem od znajomych z Japonii (to informacja nieoficjalna oczywiście), że były w Shichida Group robione badania marketingowe, które dały wynik typu „to się nie uda”.
Jak spojrzycie na oddziały IAHP, w krajach poza USA to jest tam Hiszpania, Włochy, Francja, Meksyk, Japonia, Brazylia (link do strony Raymundo Veras’a, brazylijskiego „brata” Glenna Domana http://www.veras.org.br/). Pracownicy IAHP nawet do Rosji jeżdżą z wykładami. A w Polsce … brak słów. Więc zastanówcie się dobrze zanim będziecie chcieli przekonać sąsiadkę, żeby przyłączyła się ze swoim Dzieckiem do wspólnej rozwojowej przygody. Ja szukam możliwości przekonania społeczeństwa od prawie 50ciu lat i światełka w tunelu nie widać. A na rozwój Dziecka mamy wpływ TYLKO przez 1sze lata jego życia. Potem ta możliwość nigdy nie wraca. Potem jest na tyle trudno, że większość z nas w ogóle sobie z tym nie radzi.

A teraz bardziej szczegółowo na temat brachiowania.
Przede wszystkim jest tylko jedno pełnowartościowe źródło na ten temat. Przynajmniej ja dotychczas niczego innego nie znalazłem. Jest to książka
„Fit Baby, Smart Baby, Your Baby! From Birth to Age Six.” Glenn Doman, Douglas Doman, Bruce Hagy.
To nowa i uaktualniona edycja tytułu „How To Teach Your Baby To Be Physically Superb.” tych samych autorów.

Krótki opis książki ze strony wydawnictwa:
Inspirująca książka pokazująca jak zespół Mamy, Taty i Dziecka może wspólnie eksplorować i odkrywać radość ludzkiej mobilności (ruchowości). Od poznawania prostych ale bardzo ważnych etapów jak raczkowanie aż do początków skomplikowanych umiejętności czysto gimnastycznych, ta drużyna gimnastyczna to najważniejszy zespól w życiu Dziecka. Autorzy w przejrzysty sposób tłumaczą każdy z etapów rozwoju fizycznego Dziecka i pokazują jak stworzyć otoczenie, które pomoże Twojemu Dziecku łatwiej osiągać każdy z etapów. Zawiera pełnokolorowe wykresy i tabele, ponad 300 zdjęć i ilustracji i szczegółowe, łatwe do wykonania instrukcje pomogą w stworzeniu efektywnego programu do zastosowania w domu. 288 stron. Twarda lub miękka oprawa do wyboru.

Środowisko
Glenn Doman bardzo często podkreśla ogromną wagę stworzenia odpowiedniego dla rozwoju Dziecka środowiska, otoczenia. Jeżeli po urodzeniu zamkniemy Dziecko na 6 lat w szafie to się nie rozwinie nawet w słabym stopniu. Jeżeli będzie miało możliwości to będzie łatwiej.

Zwyczaje Rodziców
Druga równie ważna sprawa to to co Dziecko widzi w swoim otoczeniu. To jak zachowują się Rodzice. Jeden z podstawowych elementów u Domana to wykonywanie przez Rodzica ćwiczeń na drabinie razem z Dzieckiem. Jak przeczytacie „Karmieni Miłością” Shinichi Suzuki (przyjaciel Domana i wyznawca identycznych poglądów na rozwój Dziecka) to początek nauki gry na instrumencie np dwulatka wygląda tak, że Rodzic kupuje skrzypce w rozmiarze odpowiednim dla Dziecka i sam zaczyna na nich ćwiczyć. Jest to dosyć niesamowite przeżycie bo przeciętny Rodzic raczej nie jest skrzypkiem a nawet jak jest to granie na trzykrotnie za małym instrumencie jest wyzwaniem samo w sobie. Ale efekt z punktu widzenia rozwoju Dziecka jest piorunujący. A z punktu widzenia Rodzica … zamierzony i przewidywalny. 🙂 Tak jest w każdej dziedzinie życia. Dzieci tylko dlatego uczą się chodzić, że widzą wszędzie dookoła chodzących dorosłych, tylko dlatego uczą się mówić, że słyszą wszędzie dookoła mówiących dorosłych. Tak jest w każdej dziedzinie życia i tak samo jest w przypadku rozwoju ruchowego. Wystarczy stworzyć odpowiednie środowisko, umożliwiające dziecku działanie i samemu zacząć go używać. Dziecko za wami podąży i nie będziecie mogli go zatrzymać 🙂
Jeżeli stworzycie środowisko i nic dalej z tym nie zrobicie to szanse są o wiele mniejsze, że Dziecko samo wpadnie na jakiś pomysł. To tak jak np. mieszkać w dużej bibliotece i nigdy nie sięgać po książkę i nigdy nie czytać. Szansa, że Dziecko samo zacznie czytać i samo rozszyfruje te małe znaczki na papierze jest znikoma.

Podam wam dwa przykłady jednego i drugiego.
Przykład 1.
Bart Conner – jeden z najfantastyczniejszych gimnastyków sportowych w historii gimnastyki sportowej. Mąż jednej z najfantastyczniejszych gimnastyczek w historii gimnastyki sportowej Nadii Comaneci. Jedna z nieoficjalnych historii jego dzieciństwa i początków kariery gimnastycznej jest następująca. W pewnym momencie (nie wiem ile miał lat) jego Mama zauważyła, że jej Dziecko dziwnie się bawi, zupełnie inaczej niż wszystkie inne Dzieci. Jakby nie był przekonany, że do chodzenia służą jedynie nogi i testował czy grawitacja nie jest tylko urojeniem niektórych dorosłych. Poprosiła syna, żeby stanął na rękach. A co to za problem ? Stanął na rękach. Poprosiła go, żeby przeszedł się kawałek. Przeszedł się. Na rękach oczywiście. Poprosiła go, żeby wszedł na rękach po schodach. A co to za problem. Wszedł. No i zaprowadziła syna do pobliskiej, profesjonalnej sali gimnastycznej gdzie pierwszy raz w życiu zobaczył profesjonalnych gimnastyków ćwiczących na profesjonalnym sprzęcie. I zakochał się na całe życie.

Niestety większość z nas nie ma takiego szczęścia i nasze Dzieci nie przejawiają tak wyraźnych i tak oczywistych Talentów.
Natomiast z pewnością wszystkie nasze Dzieci mogą mieć uważnie obserwujących Rodziców, którzy będą stwarzać możliwości i bacznie obserwować zachowanie Dziecka. Uważna obserwacja to jedna z najważniejszych umiejętności jaką powinien posiąść zaangażowany Rodzic. W tradycyjnym świecie „ścieżka rozwoju” Dziecka jest z góry narzucona i im bardziej Dziecko z niej schodzi tym bardziej, siłą je na tę ścieżkę z powrotem wpychamy. Jeżeli chcemy zaangażować się w prawdziwy rozwój to powinniśmy robić zupełnie inaczej – dawać Dziecku jak najwięcej możliwości, dawać przykład ich wykorzystania, świadomie obserwować i wspierać te ścieżki, na które Dziecko samo chętnie wraca.

Przykład 2.
Doman w jednej z książek opisuje spotkania z Indianami Ameryki Północnej (w wojsku służył z jednym z nich) i ich umiejętności jazdy konnej. Większość Amerykanów i Europejczyków myśli, że Indianie są genetycznie uzdolnieni do jazdy konnej. Genetycznie czyli od milionów lat. A prawda jest taka, że koń, jako zwierzę służące do jazdy, dotarł do Ameryki wraz z niechlubnymi podbojami Europejczyków i Indianie znają go od zaledwie 300 lat. A druga część prawdy jest taka, że człowiek taki jak np. Glenn Doman patrząc na zdjęcie indiańskiego dwulatka jadącego na oklep na potężnym rumaku od razu myśli o urazach mózgu będących wynikiem upadku. Patrząc na to samo zdjęcie amerykański Indianin myśli, że absolutnie nie może dojść do żadnego upadku bo to jest jego koń od zawsze bo dostał go od Rodziców w dniu urodzin. A w ogóle niby jak można spaść spaść z konia? Przecież to niemożliwe! Glenn Doman opisuje w tej samej książce, że indiańska Matka, jak tylko ogarnie się po porodzie to od razu wsiada na konia i zabiera z sobą Dziecko. Indiańskie Dziecko jeździ kanno OD URODZENIA. I to jest przyczyna niespotykanej w Europie umiejętności jazdy konnej!

Tak samo jest z pływaniem. Dziecko przez całą ciążę pływa. Dosłownie. Potem nagle pojawia się totalna zmiana warunków i umiejętność pływania powoli zanika. Potem jest parę lat przerwy a potem się dziwimy, że nasze Dziecko nie chce chodzić na basen albo boi się morza. Jest osobna książka o pływaniu. „How To Teach Your Baby To Swim” Douglasa Domana. http://tinyurl.com/jm9td3m Poświęcimy jej cały tydzień innym razem.

Tak samo jest z KAŻDĄ dziedziną życia czy rozwoju.

Koniec przykładów. Teraz rozwój fizyczny.
Podstawą książki, albo właściwie całego pomysłu na rozwój, nie tylko fizyczny, jest tabela wymyślona i opracowana przez Glenna Domana, znajdująca się na wewnętrznych okładkach, nazywana PROFIL ROZWOJOWY Instytutu IAHP.
W tradycyjnie pojmowanym rozwoju Dziecka etapy rozwojowe najczęściej służą do oceny Dziecka. Idziemy do pediatry, pediatra patrzy na Dziecko, patrzy w tabelę i wydaje ocenę. Jeżeli ocena mieści się w „normie” czyli tak naprawdę w przeciętności to pediatra mówi, że jest OK i się nie martwimy. Jeżeli ocena nie brzmi OK to się martwimy ale najczęściej z tego zmartwienia niewiele wynika. Jeżeli ocena brzmi „geniusz” to już w ogóle nic nie robimy oprócz chwalenia się sąsiadom.
Tak zachowuje się zdecydowana większość społeczeństwa. Nie róbcie tego bo takie zachowanie Rodziców bardzo szkodzi Dzieciom.

Ja patrzę na to tak: PROFIL ROZWOJOWY Instytutu IAHP służy do wyznaczenia następnego etapu pracy dla Rodzica. Wszystkie tabele rozwojowe jakie znam, oprócz PROFILu ROZWOJOWego Instytutu IAHP, mają podany wiek a obok wieku zjawisko, które powinno w tym wieku występować. W PROFILu ROZWOJOWYm Instytutu IAHP jest oczywiście wiek ale w 3ch wersjach: wolnym, średnim (a nie nornalnym) i doskonałym.
Profil rozwojowy IAHP
Kolejność etapów jest ważniejsza niż odniesienia do wieku.
Odniesienie do wieku jest o tyle ważne, że po odchyleniu od średniej wiemy czy możemy jeszcze bardzo przyspieszyć czy już tylko trochę i tak jak w tradycyjnie pojętym rozwoju większość Rodziców pilnuje bycia blisko średniej tak tutaj myślę, że powinniśmy uważać za „normalne” to Doman opisuje jako doskonałe. Jeżeli zaangażujemy się i skoncentrujemy na rozwoju to jest to dosyć proste. Wymaga tylko odpowiedniej pracy.
Poza tym Doman posługuje się raczej pojęciem wieku neurologicznego czyli w sumie etapem rozwoju mózgu i całego systemu neurologicznego (w uproszczeniu) a wieku kalendarzowego czy biologicznego nie traktuje priorytetowo.
No i jeszcze jedna ważna wiekowo rzecz, zauważyłem, że wielu Rodziców stosuje wyniki ocen pediatrów do przechwalania się przed sąsiadami i znajomymi. Bardzo często na placach zabaw widać Rodziców, którzy zajmują się raczej sobą nawzajem niż Dziećmi. Ocena etapu rozwoju według PROFILu ROZWOJOWego Instytutu IAHP według mnie służy do ustalenia jak szybko nasza praca daje efekty i co robić dalej.

Ten sam profil, przetłumaczony na język polski można znaleźć na s.56 i 57 Subtelna Rewolucja, Wykorzystaj Potencjal Swojego Malucha od Pierwszego Dnia Życia, Glenn Doman, Janet Doman.

Zrobimy teraz krótki przegląd zdjęć z książki mojego wydania poprzednika „Fit Baby, Smart Baby, Your Baby!” z krótkimi opisami. Polecam kupienie tej książki (najprościej z brytyjskiego http://www.ebay.co.uk/) nawet jeżeli nie czytacie płynnie po angielsku. Samo oglądanie zdjęć bardzo poszerza horyzonty.

Miejsce książek jest na półkach. Miejsce Dziecka na podłodze. Prawidłowa, naturalna, rozwojowo i życiowo poprawna pozycja Dziecka – NA BRZUCHU! Dziecko położone na plecach, twarzą do sufitu leży ODWROTNIE! Jest cała intensywna kampania Instytutu IAHP przeciwko przekonywaniu Rodziców, żeby kłaść Dziecko na plecach bo jak położymy na brzuchu to się zadusi. To kolejny fatalny w skutkach mit ale o tym innym razem. Dbający o rozwój Dziecka Rodzic kłądzie Dziecko zawsze na brzuchu. I tyle. Pokażcie mi, który gatunek oprócz homo sapiens odwraca swoje niemowlaki na plecy? To szalony pomysł.
Bruce Haggy z synem na podłodze

Jeszcze innym pomysłem, również od pierwszego dnia życia, jest tor do pełzania. Można, jak na zdjęciu, wykorzystać go również do spania. Okazuje się, że w trakcie spania Dziecko również wykonuje mnóstwo ruchów co oznacza wprost rozwój fizyczny a zwyczajne przykrycie kołdrą w małym łóżeczku powoduje dosyć silne ograniczenie rozwojowe. I znowu – najlepiej jak Rodzice na pierwsze lata życia Dziecka przeniosą swoje życie na podłogę, również w nocy czyli wyrzucamy ramy łóżek a materace kładziemy bezpośrednio na podłodze.
Tor do pełzania

Kolejną sprawą przeoczoną przez cały współczesny, cywilizowany świat jest rozwój zmysłu równowagi. Doman dzieli rozwój ruchowy na 3 obszary: motorykę małą, motorykę dużą (tu się wiedza motoryczna pediatrów i pedagogów kończy) oraz RÓWNOWAGĘ. Program rozwoju równowagi również startuje od pierwszego dnia życia Dziecka a na zdjęciu parę przykładowych ćwiczeń z tego programu. Tak naprawdę to równowaga Dziecka rozwija się od poczęcia, przecież Dziecko w ciąży ciągle się buja jak na huśtawce czy karuzeli. Ważne, żeby tego kierunku rozwoju nie zatrzymać po urodzeniu.
Kołysanie

Element techniczno-taktyczny – kołnierz do programu równowagi. Większość pediatrów zaleca nie ruszać Dziecka zbytnio dopóki nie trzyma sztywno głowy. No i może racja ale w ten sposób znacznie ograniczamy rozwój zmysłu równowagi a pośrednio cały rozwój. Prościej i dla dziecka znacznie lepiej jest rozdzielić te dwa problemy i usztywniać głowę na czas ćwiczeń z programu równowagi. Według mnie to jeden z najdoskonalszych pomysłów Domana diametralnie poprawiających nasze podejście do rozwoju Dzieci.
Kołnierz do programu równowagi

Brachiowanie na wysokości powyżej głowy Rodzica z pomocą Rodzica. Synowa Glenna Domanna i wnuk. Zauważcie, że Dziecko korzysta z drabiny z większym rozstawem szczebli. Obok wisi drabina dla mniejszych Dzieci. To zdjęcie chyba jest zrobione w Instytucie IAHP ale nie mam pewności. Na początku trzymamy Dziecko w pasie, przejmujemy w ten sposób część ciężaru ciała i odciążamy ręce Dziecka. Ćwiczenia mogą przez to trwać dłużej, Dziecko wolniej się męczy, bardziej ćwiczy równowagę i koordynację niż siłę no i ma większa satysfakcję z wyników.
05 Brachiowanie z Rodzicem

Na poniższym zdjęciu doświadczony, samodzielny brachiator. Wysoka drabina. Bez pomocy Rodziców.
Doświadczony brachiator.

Poniżej rysunek drabiny w wersji ze stojakiem, na którym można zmieniać wysokość wiszenia drabiny. Takie rozwiązanie niestety zajmuje dużo miejsca na podłodze. Plusem jest to że wysokość drabiny rośnie wraz z Dzieckiem a jak zmienimy drabinę na szerokoszczebelkową to stojak zostawiamy ten sam.
Drabina na stojaku

I na koniec, z polskiego tłumaczenia „Subtelna Rewolucja, Wykorzystaj Potencjał …” tabela z wymiarami drabiny w zależności od wieku Dziecka a raczej od wielkości dłoni Dziecka.
Wymiary drabiny PL

A na poniższym filmie nasza zabawa w równowagę na etapie 8-letnim. U nas w domu. Stukrotnie polecam.

Pominęliśmy celowo w tym artykule takie oczywistości jak granie w piłkę, bieganie czy jazdę na rowerze. Nie znaczy to, że nie są to elementy rozwoju fizycznego. Z jeździkiem drewnianym też nie czekamy na „gotowość jeździkową” tylko kupujemy np w 6tym miesiącu albo na 1sze urodziny. Ale o tym innym razem.

Powyższy artykuł oraz zdjęcia i filmy opracowano na podstawie własnych obserwacji czterech pokoleń zależności Dziecko-dorosły oraz następujących książek i stron www:

„Fit Baby, Smart Baby, Your Baby! From Birth to Age Six.”, Glenn Doman, Douglas Doman, Bruce Hagy, Square One Publishers, New York 2012 (to następne wydanie poniższego tytułu)

„How to Teach Your Baby to Be Physically Superb, From Birth to Age Six.”, Glenn Doman, Douglas Doman, Bruce Hagy
Square One Publishers, New York 2006 (to poprzednie wydanie powyższego tytułu)

„Subtelna Rewolucja, Wykorzystaj Potencjał Swojego Malucha od Pierwszego Dnia Życia”, Glenn Doman, Janet Doman, Helion, Gliwice 2013 (polskie tłumaczenie książki „How smart is Your Baby?, Gelnn Doman, Janet Doman, 2006)

http://www.iahp.org/ Glenn Doman i jego Instytut IAHP.
http://www.gentlerevolution.com/ wydawnictwo Instytutu IAHP. U nich kupujemy książki ale ponieważ amerykanie bardzo wydziwiają przy sprzedaży do obcych obszarów celnych to książki najłatwiej i często najtaniej można kupić na brytyjskim eBay’u http://www.ebay.co.uk/
http://sensus.pl/eksiazki/subtelna-rewolucja-wykorzystaj-potencjal-swojego-malucha-od-pierwszego-dnia-zycia-glenn-doman-janet-doman,subrep.htm strona wydawnictwa polskiego tłumaczenia „How smart is Your Baby”, Glenn Doman, Janet Doman. W polskim wydaniu ta książka ma tytuł „Subtelna rewolucja. Wykorzystaj potencjał swojego malucha od pierwszego dnia życia”. Jest słabo przetłumaczona 🙁 Za każdym razem kiedy tę książkę otworzę spotykam takie kwiatki jak na przykład „rozumienie dwóch dwuwierszy” zamiast oryginalnego „rozumienie wyrażeń dwuwyrazowych” (two word couplets) ale jeśli angielski nie jest waszym podstawowym językiem to czytajcie polskie tłumaczenia tyle, że z dużą ostrożnością i dystansem literackim.

Pozdrawiam serdecznie,
za wszystkie Dzieciaki i ich Rodziców trzymam kciuki
i do zobaczenia po stronie Dziecka,

Krzysztof

4 thoughts on “Brachiowanie

  1. Zofia says

    dzień dobry!
    Krzysztofie,
    A kiedy nam te cudowne lektury przetłumaczysz na polski? A może już to czynisz w domowym zaciszu?

  2. Widzę, że muszę odświeżyć książkę „Subtelna Rewolucja,” którą czytałam jakieś 10 lat temu albo więcej do pracy licencjackiej. Teraz mam maluszka i się przyda. Myślę o takiej drabince jak tutaj Pan zaprezentował. I o ściance wspinaczkowej w jej pokoju. Znajomi powiedzą pewnie, że zwariowałam, bo to dziewczynka 😛

  3. A ja Ci mówię, że to oni zwariowali, że tak zaniedbują rozwój kolejnego pokolenia. Zaniedbują choćby poprzez głupie komentarze, które umacniają błędne i szkodzące Dzieciom przekonania. No i co z tego, że dziewczynka? Nie powinna się rozwijać fizycznie? A może tak jak 100 lat temu nie powinna też pracować inaczej niż przy garach i szmacie a tym bardziej nie powinna być przeznaczona do nauki. Przeczytałem ostatnio życiorys Marii Skłodowskiej-Curie. Polecam. Większość przekonań dotyczących „wychowania” dziewczynek już 100 lat temu uważana była za bezsensowne co oczywiście nie wystarczyło, żeby społeczeństwa europejskie te przekonania zlikwidowały.

    Ścianki w domu mamy dwie ale poza tym mamy od urodzenia przekonanie, że wchodzi się na wszystko co wystaje ponad podłogę. A na dworze ponad ziemię. Tak naprawdę ścianka nie jest aż tak potrzebna, jeżeli pozwolisz się Dziecku wspinać. Najpierw przenosisz życie na podłogę, potem wspierasz trzymanie się ścian i wszelkich przedmiotów przy 1szych krokach, potem kiedy ręce są wolne a kroki stabilne nie zabraniasz się wspinać. Mimo, drabiny (najpierw na wysokości 120cm od podłogi, potem pod sufitem – obydwie wersje widać na filmach) u nas najczęściej uczęszczanym miejscem były górne półki regałów. Żeby było śmieszniej to zupełnie regały nie były “przystosowane” do używania przez Dzieci. Jak każde regały były chybotliwe, co jakiś czas łamała się półka, itp. ale dało to efekt taki, że Michał nauczył się wspinać jak zawodowiec – brzuch przy ścianie itp. i nigdy nawet się nie zachwiał buszując po nieprzystosowanych półkach.
    Jeżeli jesteś przy Dziecku od etapu podłogi i pozwalasz „chwytać się” ruchomych elementów to bardzo szybko Dziecko zdobędzie umiejętności związane z równowagą.

    Ale niestety we współczesnych społeczeństwach cywilizacji zachodniej rozwój równowagi jest zupełnie pominięty. I Twoi znajomi również o niej nie słyszeli i z pewnością będą głupio gadać. Pokaż im zdjęcia z przedszkoli i parków szwedzkich gdzie Dzieci swobodnie wspinają się na drzewa w obecności lub pod nieobecność nauczycieli. Mam nadzieję, że do licencjatu pokazali Ci w szkole takie smaczki choćby w ramach ponadprogramowej ciekawostki.

    Zauważ, że jak robiłaś licencjat to motoryka podzielona była (i cały czas jest) na dwa elementy: motorykę „małą” i motorykę „dużą”. Doman rozwój fizyczny dzieli na 3 części: motorykę małą, motorykę dużą i równowagę. I nie jest to podział ani wydumany ani nienaturalny. To raczej nasz podział na dwie motoryki jest drastycznie okrojony. Dodajmy do tego zakazy typu „nie wchodź na drzewa”, „nie przechodź przez płoty” i po paru latach mamy fizycznie kalekiego nastolatka. W porównaniu z tym co mógłby osiągnąć bo w porównaniu ze średnią w społeczeństwie oczywiście wszystko jest OK.

    Drabinę bardzo polecam, również dla dorosłych a ścianka to niekoniecznie taka super wypasiona ze sklepu, chociaż jak jest nadmiar kasy to szybciej kupić taką i najlepiej od razu z usługą montażu, wystarczy że ze ściany wystają szorstkie elementy, na których można się oprzeć. Ja drugą ściankę zmontowałem w 8 godzin (oj był bałagan) z resztek cegieł i kołków. Oczywiście z bardzo dużym zapasem mocy – to według mnie jedyny ważny element – na naszej można samochód powiesić, zresztą na drabinie też. Kołek w ścianie fi 12×60 i śruba M8. Do drabiny to nawet M10 mamy śrubeczki. Podwójne. A pod ścianą i drabiną miękki dywan lub coś i oczywiście rodzic we własnej osobie.

    A jakby co to my w ramach napiętnowania chłopców i dziewczynek hulaliśmy wiele razy z różowym wózkiem dla lalek. Chciałem kupić jakąś taczkę czy coś w ten deseń ale Michał wybrał wózek. Spacerówkę. Były tylko różowe ale nam to nie robi. Wszystko w nim woził co się dało a czasem z pustym biegał. Mam nadzieję, że nie wpadnie mu do głowy, że niańczenie Dzieci to wyłącznie damskie zajęcie.
    Ściana wspinaczkowa dla Niemowlaka.
    Na zdjęciu kawałek naszej ścianki nr 2, dawno nie używanej. Kiedy Dziecko jeszcze lekkie a tynk odpowiednio gruby to wystarczy otworki na paluszki i wio do góry!

    Powodzenia,
    K.

  4. Dziękuję za tak obszerną odpowiedź. Wysłałam mężowi 🙂
    Taki jest właśnie pogląd w społeczeństwie. Nadal !! Ja sama typową kobietą nie jestem – pakuję jak facet na siłowni 3 razy w tygodniu, co nie oznacza, że wyglądam jak facet (haha), ale wcale się to z jakąś akceptacją w środowisko nie spotyka. Teraz już się nie boją, że się rozrosnę, bo od 5 lat nic takiego się nie stało, ale o milion innych rzeczy, chyba z zazdrości.
    Widzisz…niby oczywiste się wydaje, to co napisałeś „że wchodzi się na wszystko co wystaje ponad podłogę. A na dworze ponad ziemię.” a sama bym na to nie wpadła. Mam tendencję chyba taką intuicyjną, że pozwalam mojej Mai na o wiele więcej niż inni, przez co jestem oskarżana o brak odpowiedzialności. Co myślisz o pozwalaniu 22-miesięcznemu dziecku na wspinanie się i siedzenie na stole? 😀 To jej ulubione zajęcie ostatnio i jest przeszczęśliwa, jak jej nikt nie zabrania. Wcześniej był parapet i dość ekstremalnie wyglądające zeskakiwanie z niego na kanapę.
    Co do ścianki, zanim uda się ją wykombinować to mam pomysł. Mamy dość dużo zabudowanych szaf wnękowych w garderobie i w jednym pokoju. A po otwarciu – solidne półki. Nawet ja po nich mogę wychodzić do góry. Spróbuję na nich potrenować maluszka.
    Drabinkę też zrobiłeś sam?
    Co do Twojego komentarza dt. szwedzkich przedszkoli, miałam okazję być na wizycie studyjnej w Finlandii. Tam jest podobnie. Nasi nauczyciele skomentowali, że u nas to by już dawno ktoś krzyczał, żeby zeszli, że się coś stanie. W Islandii zdziwiło mnie to, że dzieci w deszczu hasały po placu zabaw na przerwie.
    Na moim licencjacie – filologia angielska zero takich informacji, nawet o motoryce nic nie kojarzę, chyba nie ten kierunek. Treść pracy wymyśliłam sama i wszystko, co wiem o Domanie między innymi to sama znalazłam.
    Na koniec mam pytanie: co myślisz o trampolinie? Bo u mnie rodzinka wymyśliła się złożyć na 2 urodziny Mai. Ona uwielbia też skakać odkąd się nauczyła. Z drugiej strony siostra mi pisze, że ona jest przeciwna, bo czytała, że jest szkodliwa. Mi przeszło przez myśl, że dawniej przecież w gumę się skakało i to na twardej nawierzchni…niby niezdrowo na stawy i kolana itp., a ja żyję i mam się dobrze, chociaż swoje wyskakałam. Podejrzewam, że dzieci z obecnego pokolenia mają większe problemy, chociaż w gumę nie skaczą.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *